Tajlandia

9 lat po tsunami w Tajlandii

30 grudnia 2013

Drugiego dnia Świąt w 2004 roku oczy całego świata zwróciły się ku południowo-wschodniej Azji, a szczególnie Tajlandii. Rano fale tsunami uderzyły w wybrzeże Indonezji i Tajlandii. Tysiące osób zginęło lub zostało uznanych za zaginione, wiele osób straciło dorobek swojego życia.

Tajowie doskonale pamiętają ten dzień i jeszcze przez wiele lat będą odczuwać jego skutki.

Co roku tego dnia obchodzone są uroczystości upamiętniające wydarzenia tamtego dnia i pamięć osób, które wtedy zginęły. w naszej wsi mieszkańcy zebrali się w Parku Pamięci. Po za uroczystościami, śpiewami, muzyką wszyscy zebrali się na plaży aby puszczać lampiony.

IMG_5162

IMG_5167 IMG_5171 IMG_5174 IMG_5176 IMG_5181 IMG_5186 IMG_5192 IMG_5194 IMG_5197 IMG_5207 IMG_5210 IMG_5212

Tego wieczoru zdarzyło się coś jeszcze. Siedziałam ze znajomą na molo przy plaży i podjechał do nas Taj. Tajowie to bardzo miły naród i zawsze chcą porozmawiać chociażby chwilkę. Swoim bardzo podstawowym angielskim próbował nam wytłumaczyć, że on nas zna. Najpierw zrozumiałyśmy tylko „ice coffee”, doszłyśmy do tego, że gdzieś we wsi sprzedaje mrożoną kawę. Później zaczął pokazywać ubrania i robić ruchy jakby je prał ręcznie. Po wielu gestach i próbie komunikacji doszłyśmy do tego, że sprzedaje on mrożoną kawę zaraz przy pralni. HAHA! Jupi! Udało się. Pan był bardzo szczęśliwy jak w końcu do tego domyśliłyśmy. Tak oto już tutaj jest, że wszyscy we wsi Cie kojarzą a ty nikogo.  Zaraz potem zaczął nam opowiadać jak to stracił rodziców w tsunami. jego twarz posmutniała i oczy zrobiły się szklane. Uderzał się w pierś i w czoło mówiąc „Sorry, sorry, I’m Sorry. 9 year. 1 year, 2 year, 3 year … 9 year. My mother and father. Why? Terrible.” I tak od tak, obcym osobom zaczął opowiadać o tragedii swojego życia. Gdy tylko pojawiła się jego żona z córką, rozweselił sie ponownie i opowiadał nam o nich. I jeszcze raz o tym, że sprzedaje mrożoną kawę. Zanim odjechał opowiedział nam jeszcze raz o tym jak tsunami zabrało jego rodziców. A na sam koniec znów „robił pranie” i sprzedawał mrożoną kawę. Uśmiechną się, powiedział „bye bye” i odjechał na skuterze.

A to tylko historia jednej osoby…

You Might Also Like

2 Comments

  • Reply Grzegorz Orioński 10 stycznia 2014 at 03:56

    Bardzo podobają mi się Twoje wpisy. Pozwoliłem sobie na dodanie Twojego bloga do mojej listy najlepszych blogów wakacyjnych http://agregator-blogow-wakacyjnych.blogspot.com/. Dzięki temu, Twoje bloga też znajdą o wiele łatwiej inni czytelnicy. Pozdrawiam Grzesiek

    • Reply life in 20 kg 12 stycznia 2014 at 11:45

      Dziekuje bardzo za opinie i umieszczanie mojego bloga na tej liscie, choc nie jest on do konca blogiem wakacyjny a o stylu zycia . Zachecam do sledzenia mojego bloga w przyszlosci 🙂

    Leave a Reply