Chiny

Chiński internet – cenzura czy biznes?

15 grudnia 2012

Niektórym moim znajomym nie miesci się w głowie, jak internetmoże być ocenzurowany.

Nie jest to mit. Jak najbardziej możliwe. Poczytać możecie o tym na wielu stronach: wikipedia (ja tej storny nie mogę otworzyć), Gazeta Wyborcza i wiele innych.

Cenzura chinskiego internetu. Przykład wikipedii.
Cenzura chinskiego internetu. Przykład wikipedii.

Co nie działa: Facebook, Twitter, Youtube, WordPress, blogspot, to te czołowe. Po Za tym nic związnego z prawami człowieka np. Amnesty International (jakis czas temu nie mogłam tam wysłac podania o pracę, bo trzebabyło to zrobić online a w CHinach się nei bardzo da). Gazety i czasopisma, które wypowiedziały się krytycznie o tutejszym rządzie np. New York Tiems (chociaż, jeszcze we wrzesniu działał; został zablokowany prze 18 Zjazdem Partii Komunistycznej), nic związanego z wydarzeniami na Placu Tiananmen.

Dlaczego tak jest? Bo to jeden ze sposobów kontrolowania obywateli w tym kraju. Nie sa oni co rpawda odizolowani od swiata. mają swoje odpowiedniki wszystkich tych portali, w wersji chińskiej. Większosc z nich nie czuje potrzeby wychodzenia po za granice tego kraju. co prawda to prawda bo chiny są prawie jak Europa, a ile Europejczyków nie wyszło nigdy po za granice swojego kraju nie mówiąc już o Europie.

Ale czy tylko o prawa człowieka i kontrlowanie chodzi? Chiny to potężny rynek, każdy chce tu wejsc ze swoimi produktami i usługami. Chiny poprostu wspierają lokalne firmy i rpzedsiębiorców. Skoro tyle pieniędzy może zostać w kraju, to po co mają to oddawać międzynarodowym firmom.

NBA robi tu karierę, bo w tej ludze jest 1 Chińczyk, i to wystarczy aby podbic lokalny rynek.  Wpompowało tutaj tyle kasy i pracy, ale sie opłaciło, bo Chińczycy to lubią.

Barbie neistety się nie udało, bo Chiny albo chca cos super słodkiego i infantylnego w stylu Hello Kitty albo cos poważnego. Niestety Barbie była pomiędzy i się nie udało.

Google nie zgodziło się na inwigilacje emaili swoich użytkowników w chinach dlatego odpadło z rozgrywki. Na rynek weszło Yahoo (tutaj yahoo.cn). Google ma swoi odpowiednik w Hong Kongu (google.com.hk), który rządzi się trochę innymi prawami niż Chiny kontynentalne.

Chińksi Twitter to Weibo

weibo
weibo – chiński twitter

Chiński Facebook to Renren

renren- chiński Facebook
renren- chiński Facebook

Chiński eBay to Taobao

taobao - chiński eBay
taobao – chiński eBay

Chińska przeglądarka to Baidu

baidu - chińska przeglądarka
baidu – chińska przeglądarka

Chiński komunikator to QQ

QQ - chiński komunikator
QQ – chiński komunikator

Najlepiej działającą tutaj międzynarodową przeglądarką jest bing. Czyli przeglądarka Microsoftu. Interesujące, że „bing” po chińsku znaczy „odpowiedź”. Tak jakby przeglądarka ta została stworozna specjalnei na tutejszy rynek. Ciekawe to … Inne przeglądarki również tu działają, ale podają linki do wszystkich stron odpowiadającym naszym kryteriom (nawet tych zablokowanych, po kliknięciu dostajemy komunikat, że Strona jest niedostępna) a bing od razu podaje strony, które są w Chinach dostępne.

bing - jedna z najlepiej działających przeglądarek w Chinach
bing – jedna z najlepiej działających przeglądarek w Chinach

Oczywiście ludzie potrafią, więc korzystają z czegoś jakiego jak VPN. Program, który zmienia adres IP i oficjalnie jesteś np. w USA czy Ugandzie, wiec chińska cenzura Cię nie dopadnie. Ale Chiny nie są takie głupie. Oni doskolane wiedzą o VPN. Dlatego te bardziej popularne programy są czasem już blokowane. Może być tak, że kupisz program jeszcze w swoim kraju a po przyjeździe tutaj nie będzie już działał, albo w trakcie Twojego pobytu zostanie zablokowany. Najpopularniejszy wśród expatów w Chinach jest Astrill.

Chiny to nie jedyny kraj stosujący takie techniki. Daleko nie patrzeć: Rosja, kraje arabskie, które doświadczyły arabskiej wiosny. Bo Portale takie jak Youtube, twitter i Fb służyły jako narzędzie do komunikacji między rewolucjonistami. „Jak podliczyła organizacja Open Net Initiative przynajmniej 42 państwa filtrują cenzurują treści w sieci” [Gazeta Wyborcza].

Gazeta Wyborcza pisze obecnie o telekomunikacyjnym szczycie w Dubaju. Od razu widać jakim krajom zależy na obostrzeniu treści w internecie.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply