Osobiste

Co mi wyszło z 30 lat

4 kwietnia 2015
Martyna Skura, life in 20 kg, African Road Trip

3 kwietnia 1985 moja dzielna mama męczyła się kilkanaście godzin, aby wydać na świat dwie córki.
Co roku gdzieś spędzałam swoje urodziny. Albo były to jakieś niezapadające w pamięć imprezy albo żałoba narodowa: na 20 urodziny umarł papież Jan Paweł Il a na 25 Smoleńsk. Te 30-ste wypadają akurat podczas African Road Trip, gdzie obecnie jesteśmy. Nie najgorsze miejsce na refleksje.
W liceum nauczyciel przedsiębiorczości mawiał, że jak czegoś nie zapisze to się tego nie osiągnie. Zapisałam sobie wtedy co chciałabym osiągnąć. Miałam 19 lat, ale już jakiś pomysł na życie był. Wiedziałam, że nie jest to typowy. Gdy w wieku 24 lat wyprowadziłam się od rodziców znalazłam te notatki. Zorientowałam się, że praktycznie nic nie udało mi się z tego osiągnąć. Gdzie te podróże, mieszkanie za granicą, wolontariat? Długo myślałam, zastanawiałam się, rozważałam. Zaczęłam notować rzeczy, które chciałam zrobić, miejsca które chciałam odwiedzić. Aż stało się. Podjęłam decyzje: wyjeżdżam do Gruzji. I już się nie zatrzymałam.
Co udało mi się z tej listy osiągnąć:
– Wyjechałam na wolontariat do Gruzji i to w zasadzie zmieniło moje życie.

– Mieszkałam za granica (początkowo zakładałam tylko rok a wyszło 3.5 i przerodziło mi się to w styl życia)

– Niezależność – czuję że mogę zrobić co chcę, że nic mnie nie ogranicza po za własną wyobraźnia. Jakby mi ktoś na 25 urodziny powiedział, że będę mieszkała w Gruzji, Chinach, Tajlandii i pojadę na Road Trip po Afryce to bym postukała go po głowie.

– Przebiegłam pół Maraton

– Zaczęłam nurkować

– Spróbowałam kitesurfingu

– Zrobiłam TEFL (Teaching English as a Foreign Language) – certyfikat pomocny przy szukani pracy jako nauczycielka angielskiego za granicą

– podjęłam próbę nauki arabskiego. Uczyłam się nawet 3 lata, w tym w Maroku przez miesiąc. Od kiedy wyjechałam do Gruzji nauka poszła w las, bo przez 4 lata większość zapomniałam. Za to nauczyłam sie bezużytecznego gruzińskiego 😉

– Odwiedziłam: Londyn, Gruzję, Angkor Wat i wiele innych miejsc, w sumie uzbierało się 36 krajów

Co jeszcze mi zostało:

– Największe marzenie – pracować dla Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Polskiej Akcji Humanitarnej albo innej organizacji humanitarnej a w przyszłości dla ONZ.

– kraje do zobaczenia: Nepal, Kenia i Tanzania, Australia

– zjechać Wietnam motocyklem. Muszę się wcześniej nauczyć na nim jeździć albo siedzieć z tyłu 😉

– pojechać koleją transsyberyjska

– zrobić kurs Dive Master. Trwa około 3 miesięcy i trzeba naprawdę dobrze wybrać miejsce i instruktora.

– nurkować na Wielkiej Rafie Koralowej w Australii

– wyjazd na biegu i trekking, którykolwiek biegun

– przebiec maraton

– zjeść węża (wiele rzeczy już jadłam ale tego nigdy sie nie udało)

– pojechać w żółtym samochodzie kierującym samoloty na płycie lotniska

– zanurkować na Karaibach wśród posągów ludzi.

Lista się wydłuża prawie z każdym dniem. Ale też stopniowo znikają z niej pewne elementy. Za 5 lat znów pokażę Wam tą listę.
Na koniec jedna z moich ulubionych myśli:
Jeśli Wam zależy to znajdziecie sposób, a jeśli nie to znajdziecie wymówkę. Zatem opróżnienie głowy z wymówek, wstawcie z tej kanapy na której siedzicie i do boju, spełniać marzenia 🙂
W najbliższym czasie podzielę się z Wami jeszcze dwiema ważnymi wydarzeniami w moim życiu, które niedługo będą miały miejsce. Obydwie związane ze spakowaniem się znów w 20 kg bagażu. Potrzymam Was jeszcze trochę w niepewności 😉

A i jeszcze jedno: 100 lat z okazji urodzin dla mojej szalonej siostry bliźniaczki!

You Might Also Like

2 Comments

  • Reply Roksana 4 kwietnia 2015 at 22:33

    Swietnie 🙂 Wlasnie, to wstanie i ruszenie jest najtrudniejsze, pomimo, ze juz mieszkalam w kilku krajach (czasowo) i staram sie podrozowac co jakis czas to i tak wracam do Polski i najtrudniej jest przestac sluchac wszysttkich dookola i zaczac spelniac swoje marzenia 🙂 Gratuluje wytrwalosci 🙂

  • Reply Emilia 5 kwietnia 2015 at 17:26

    oby lista się wydłużała i obyś jak najwięcej z niej wykreślała! to prawda, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. fundusze wcale nie są aż takim problemem jak mogłoby się wydawać 🙂

  • Leave a Reply