Książki

Czy amerykański optymizm i uprzejmość to fikcja. „Ameryka po kaWałku” recenzja książki

25 lutego 2015
Ameryka po KaWałku Wałkowski recenzja książki, amerykański optymizm, Ameryka po KaWałku, historia parkomatów w USA, napad na bank, umierać w USA

Czy Ty wierzysz, że to amerykańskie „How are you?” jest prawdziwe i szczere? O to często pytają mnie ludzie, gdy mówię o narzeczonym Amerykaninie. Wiele lat u boku Clinta i pracy z Amerykanami pokazało, że „tak” to jest szczere. Ale w innym sensie niż nam się wydaje.

My, Polacy, mamy tendencję do marudzenia, narzekania i malkontenctwa. Wcześniej tego nie zauważałam tak bardzo. Zaczęłam dopiero od kiedy, przez ostatnie ponad 3 lata, pracowałam z wieloma obcokrajowcami (nie tylko Amerykanami ale ludźmi z całego świata). A już szczególnie uderzyło mnie to w czerwcu 2014, gdy po 2 latach w Azji wróciłam do Polski.

Nigdy nie zapomnę Laury, Amerykanki, z którą pracowałam w Tajlandii. Nigdy nie spotkałam tak pozytywnej i konstruktywnej osoby. Gdy przyszło nam zmierzyć się z trudnymi osobami, obgadywaniem, konfliktami, złośliwymi uwagami w naszym kierunku, nie mogłam wyjść z podziwu jej postawy. Ja się załamywałam, miałam trudności, aby sobie z tym poradzić. Dla Laury nie była to porażka, to była lekcja. Mówiła: „Martyna, teraz przynajmniej wiesz jak to jest pracować z idiotami.” Z każdego doświadczenia wyciągała lekcje. Oczywiście, że było jej przykro, ale nie pozwalało, aby ją to dołowało i pogrążyło. Od niej nauczyłam się jak nie przejmować się pracą i jak oddzielić pracę od życia prywatnego. A wierzcie było trudno, bo w Tajlandii wszyscy razem mieszkaliśmy i pracowaliśmy. W naszej rybackiej wiosce i okolicach nie mieliśmy innych znajomych. Wyobrażacie sobie żyć, jeść, spać, podróżować przez rok z tym,i samymi 6 osobami?! Gdy zabrakło Laury, osoby, której mogłam się zwierzać, zauważyłam, że takie właśnie podejście bardzo pomaga.

Nam, Polakom, trudno zrozumieć takie podejście, bo sami wychowywani jesteśmy w duchu narzekania i negatywnie się nakręcamy. Nawet był o tym taki spot reklamowy. „Co z tego, że Wajda dostał Oskara. To tylko za całokształt”.

Możemy wybrać, czy być marudą i narzekać albo patrzeć na świat z innego punktu widzenia, bardziej optymistycznie. To w końcu zależy od nas. Czasem z wyboru jesteśmy nieszczęśliwi. To nie jest tak, że Amerykanie udają optymizm, oni tacy po prostu są.

Ameryka Wałkuskiego

O tym właśnie pisze Wałkowski w swojej książce „Ameryka po kaWałku”. Książka bawi, pozwala zrozumieć, poszerza horyzonty.

Napisana w bardzo pozytywnym, optymistycznym amerykańskim duchu. Autor nie ukrywa, że książka jest stronnicza. Krytycy Stanów i amerykańskiego podejścia do życia nie znajdą tu tematu dla siebie. Jak sam auto wspomina, wiele książek krytykujących USA już powstało.

Przez wiele lat pracując i obcując z Amerykanami, zastanawiałam się jak to jest, że są tacy pozytywni, optymistyczni i otwarci. I  ta książka dała mi odpowiedź. Czytając ją należy wyzbyć się uprzedzeń i negatywnego podejścia do życia i typowego dla Polaków malkontenctwa.

Wskazówki jak czytać

Książka składa się z 6 tytułowych kawałków, a każda z nich z podrozdziałów. Można ją przeczytać od początku do końca albo wybrać któryś z kawałków.

Książkę czyta się szybko. Jest napisana łatwym, zabawny językiem. Mi zajęło to cały dzień podroży z Gdańska do Maroka na Święta. Doskonała na godzinne przesiadki i loty samolotem. Przyda się też w korzystającym z komunikacji miejskiej.

Codzienna Ameryka

Dla mnie ciekawa lektura, bo tłumaczy wiele drobnych, codziennych rzeczy, z którymi niedługo się zmierzę.

Historia parkomatów, najdziwniejsze napady na banki, czy w USA wszystko jest w rozmiarze XXXL, skąd bierze się amerykański optymizm, o bezgranicznym zaufaniu do klientów, co to jest to Super Bowl, jak się umiera w USA, i o co chodzi w tej poprawności politycznej. Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w książce.

 

Ameryka po KaWałku Wałkowski recenzja książki, amerykański optymizm, Ameryka po KaWałku, historia parkomatów w USA, napad na bank, umierać w USA

„Ameryka po KaWałku’ Wałkuskiego – świetna książka w podróż. Przeczytałam ją w jeden dzień lecąc z Gdańska do Marrakeszu, przesiadując godzinami na lotniskach.

You Might Also Like

2 Comments

  • Reply Monika 26 lutego 2015 at 17:45

    Od prawie 4 lat mieszkam w Kanadzie I nawet dla Kanadyjczykow ten amerykanski optymizm, otwartosc i poprawnosc polityczna sa zaskakujace. Moja kolezanka pracuje z ludzmi z Detroit i dla nich normalne jest powiedzenie do innych w trakcie rozmowy „God bless you” albo wspominac o Jezusie. Nawet jezeli te osoby niekoniecznie sa wierzace. W Kanadzie byloby to nie do pomyslenia. Nie czytalam ksiazki, ale wiem co autor moze miec na mysli. Kanadyjczycy sa troche bardziej zdystansowani, ale przy tym mili I pomocni. Za kazdym razem jak odwiedzam Polske, to przynajmniej przez kilka dni musze ogarnac w glowie polska mentalnosc 😉

    • Reply life in 20 kg 27 lutego 2015 at 11:45

      Właśnie te powroty do Polski są dla mnie czasem większym szokiem kulturowym niż podczas wyjazdu za granicę.
      Coś w tym jest, że narodowości bardziej na północ są bardziej zdystansowane np. Norwegia vs. Włochy i Kanadyjczycy vs. Amerykanie.

    Leave a Reply