Osobiste Podróże

Jak napisać książkę [fakty i mity]

18 października 2020
Premiera książki "Podróże na własnej skórze", Martyna Skura, Wydawnictwo Wielka Litera foto by Anna Mioduszewska

Nigdy nie sądziłam, że to kiedykolwiek powiem, ale „Wydałam Książkę!”.

Od kiedy oficjalnie to ogłosiłam, jestem wręcz zasypywana wiadomościami o tym jak napisać i wydać książkę. W okół tego tematu narosło wiele mitów i legend. Opowiem Wam jak ja pisałam moją książkę. Więcej o niej możecie przeczytać tutaj.

Książka "podróże na własnej skórze", Martyna Skura, Wydawnictwo Wielka Litera
W tych dziwnych czasach premiery książki odbywają się online. Tak samo było z moją książką.
Przestrzeń Świetlica Wolnośći || Foto Anna Mioduszewska

Czym jest moja książka

Moja książka to zbior opowieści, historii moich, ale nie tylko. Znajdziecie w niej inne bohaterki, dziewczyny o bardzo podobnym do mnie stylu lub trybie życia. Nie jestem jedyną Polką. Po za mną swoimi historiami podzieliły się Amerykanka, Brytyjka, Niemka i kilka innych dziewczyn o różnej narodowości. Pierwotnie chciałam zachować balans między kobietami i mężczyznami. Niestety w moich poszukiwaniach nie znalazłam w moim bliższym i dalszym otoczeniu żadnego faceta, który by się wpisywał w ten nomadyczny tryb życia. Po za moimi 2 byłymi facetami… Trafił się jeszcze jeden potencjalny bohater, ale w jego historiach przewijała się armia jednego lub drugiego pańśtwa. I chyba w swoim życiu prowadziła nie do końca legalne działania. Zatrzymałam się na samych kobietach.

Pierwotny, roboczy tytuł książki brzmiał „Życie w cholernym raju”. Ponieważ wiele historii jest o życiu w miejscach, które przez wiele osób uważanych jest za raj. To perspektywa osób, które jadą tam na tydzień lub 2 na wakacji. Jeżeli się tam mieszka perspektywa się znacznie zmienia.

Opowiadam o tym, jak się żyje w podróży, jak to jest mieszkać w innym kraju. Nie do końca emigrować, bo ja tam zostaję 1-1,5 roku i zaczynam nowy rozdział w innym kraju. Nazywam to mobilną emigracją.

416 strong tekstu podzielonych jest na 8 rozdziałów, o rodzinie, relacjach, miłości, budowaniu domu, zdrowiu, codzienności, bezpieczeństwie i powrotach.

siesta podwodna
Jak widać angażowałam się w książkę nie tylko na etapie jej pisania, ale również wydania i promocji.
Przestrzeń Hotel Przystań, Olsztyn || Foto Jarek Kowalski || Produkcja szalonewalizki.pl

Czym nie jest moja ksiażka

To nie jest typowa książka podróżniczka jaką można znaleźć na półkach w wielu księgarniach.

Nie jest to pamiętnik z podróży w stylu „Wstałem o szóstej rano, zjadłem śniadanie, zwinąłem namiot, pojechałam stropem dalej”. Nie ma tam również historii typu „rzucam korpo i jadę w podróż dookoła świata na rok, dwa, cztery”. To zbiór doświadczeń z wielu lat.

Okładka ksiązki "Podróże na włąsnej skórze" Martyna Skura
Moja ksiązka nie jest pamiętnikiem ani dziennikiem z podróży. To zbiór historii i przemyśleń z 9 lat w podróży.

Mit 1 – Każdy kto podrózuje ma coś wartościowego do powiedzenia.

Podróże uczą, ale tych otwartych i chętnych do nauki. Na swoje drodze spotkałam wielu frustratów narzekających na podróże, lokalną społecnzość, wliczając w to nawet kolor kafelków nad basenem. Gdy pierwszy raz siadałam do pisania ksiażki w 2015, miała ona zupełnie inną treść, przesłanie i przemyślenia. Potrzebowałam wielu lat w podrózy, aby niektóre tematy sobie ułożyć. Moja reakcja na powódź w mieszkaniu w Gruzji w 2011 vs w 2017 w Meksyku – zupełnie inna. Moje przemyślenia na temat funkcjonowania organizacji w Gruzji w 2011 vs po wielu latach pracowania w różnych częściach świata.

Żeby książka nie była zlepkiem wielu przypadkowych historii, warto zrobić wcześniej burzę mózgów ze znajomymi, rodziną, przyajciółmi, innymi podróżnikami.

Mit 2 – Skoro piszę bloga lub prowadzę Instagram, to mogę napisać książkę.

Ci z Was, którzy czytają blogi i czytają książki widzą na pewno dużą różnicę. Od razu wiedziałam, że jeśli usiądę do tej książki sama, to raczej nikt jej nie wyda. Nie dlatego, że nie miałam ciekawych i wartościowych rzeczy do powiedzenia, ale dlatego, że nie wiedziałam jak umiejętnie i ciekawie przenieść to na papier.

Lata wcześniej uczestniczyłam w warsztatach, które prowdziłam Maria Kula. Pomaga ona autorom w pisaniu książke. Nie ghost writing, ale raczej mentoring, nakierowywanie na właściwą ścieżkę, motywowanie, wylewanie kubła zimnej wody jak trzeba. Mimo zmieniających się stref czasowych (Maria na Goa lub w Polsce, ja na Malediwach), nagłego chorowania, bardzo zmieniającego się grafiku pracy, udało nam się spotykać regularnie co 1,5-2 miesiące i pracować nad moją książką. Wysyłałam Marii teks, ona go czytała, na spotkaniu dawała mi rady, wskazywała nad czym popracować. I tak przez cały rok. Pierwsze dwa spotkania poświęciłyśmy głównemu tematowi, wątkowi, przesłaniu tej książki, bo od tego zależał dobór i sposób pisania o moich przygodach.

Jestem instruktorką nurkowania, przez pół życia czegoś uczyłam, byłam trenerką, nauczycielką. Osobiście uważam, że nie ma co na nowo odkrywać Ameryki, skoro są osoby, które mają taką wiedze i doświadczenie, aby nam pomóc. Widziałam po sobie, jak bardzo się rozwijam podczas tej wspólnej pracy.

Pisząc książke wydawało mi się, że najtrudniejsze to ją napisać.

Mit 3 – Nie liczy się to jak piszę, liczy się co.

Nie do końca. Język używany na blogu lub w krótkich artykułach, to nie ten sam język używany w książce. Czytelnik spodziewa się czegoś innego. Od Marii nauczyłam się wiele o samym pisaniu. Przeczytałam całą jej czytelnię oraz Poradnik Pisania. Uczyłam się jak opisywać wnętrze i światło w pomieszczeniu, jak opisać scenę zbiorową, uczucia, jakich czasowników używać, jakich unikać, jak pisać o jedzeniu, aby czytelnik poczuł je wszystkimi zmysłami.

Miałam 3 notesy:

  • na swoje notatki i pisanie moich przygów
  • notatki o tym jak pisać, wyglądały jak notatki z wykładów, odnośniki, kolorowe zakreślacze, do którego wracałam za każdym razem jak siadałm do pisania
  • notes z cytatami, notatkami jak piszą inni, jakich zwrotów i porównań używają.

Mit 4 – Sam(a) dobrze piszę, nie muszę czytać innych.

Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam, po pierwszym spotkaniu na Skypie z Marią było ogarnięcie mojego tabletu, abym mogła na nim czytać ksiażki. Jestem wielką fanką papieru, ale fizycznie i logistycznie było niemożliwe, abym na Malediwy zabrała ze sobą więcej niż 1 książkę a przesłanie czegoś pocztą nie wchodziło w grę. Albo ebooki albo nic. W sumie w ten sposób przeczytałam około 30 książek.

Mit 5 – W raju książka sama się pisze na plaży pod palmami.

Dostawałam wiadamości, że mi to było łatwo napisać książkę: siedziałam przecież cały czas na rajskiej plaży na Malediwach z kokosem w ręku.

Przyznam się, że nawet próbowałam i poległam. Fatalny pomysł. Na plaży wszędzie jest piach, zawsze wieje, więc ten drobny pył dostaje się wszędzie, wliczając w to komputer albo notatnik i inne urządzenia. Słońce, które odbija się od ekranu lub świeci nam w twarz. W upale człowiek szybko się męczy. Przerwy na kąpiel się nie sprawdzają. Chodzą inni ludzie, turyści, ktoś Cię zagaduje, nie można się skupić.

Kabel do ładowarki jest za krótki, o ile w ogóle jest gdzieś gniazdko z prądem (działające), nie wspominając o wifi.

Książkę pisałam na łóżku w moim małym pokoju, w malediwskim akademiku.

Mit 6 – Czekam aż przyjdzie wena i napiszę ciągie cała książkę.

Gdybym miała czekać na wenę to do tej pory nie skończyłabym pisać mojej książki. Karol Lewandowski z Busem przez Świat miała swój limit słów na dzień. Ja mialam limit historii. Każdego dnia musiałam napisać chociaż 1 hisotrię. To mógłbyć akapit albo 3 strony. Pisałam zawsze na papierze, w notesie a dopier później przepisywałam na komputerze. Miałam ze sobą notatnik i czasami, gdy przyszła mi myśl szybko ją notowałam, czasem na pomoście, stołówce, pracy czy na łodzi.

Radość z trzymania własnej książki wynagradza wszystkie wcześniejsze zmartwienia i stres
Foto Jarek Kowalski || Produkcja: szalonewalizki.pl || Przestrzeń Hotel Przystań, Olsztyn.

Mit 7 – Napisanie ksiażki jest najtrudniejszą cześcią.

Napisanie książki jest olbrzymią ilością pracy, ale nie jest to równoznaczne z wydaniem książki. Książkę można wydać na 2 sposoby: przez wydawnictwo lub samemu (self publishing). Jest jeszcze opcja hybrydy, czyli my płacimy wydawnictwu, aby wydali naszą książkę. Odrazu wiedziałam, że nie porwę się na wydanie mojej pierwszej książki sama. Z perspektywy czasu uważam, że była to trafna decyzja, bo pracując z wydawnictwem nie miałam pojęcia o wielu rzeczach, bardzo dużo się nauczyłam.

Zyski ze sprzedaży książki samemu są oczywiście większe, jednak należy mieć cały zespół ludzi (wydawca, redaktor, korektor, magazyn, drukarnie, sprzedawce, grafika, składającego książkę i wiele innych osób, o których pewnie nie wiem) i fundusze do zainwestowania w ten projekt. Oscylują one między 20 a 40.000 zł.

Mit 8 – Wydawca zawsze się znajdzie

Decydując sie na określony temat swojej książki, pośrednio decydujemy się na określone wydawnictwa, a przynajmniej ich pulę. Większość wydawnictw w tych czasach przyjmuje propozycje książek tylko przez swoja stronę internetową. Zastrzegają sobie, że jeśli nie odezwą się w przeciągu 2-4-6 miesięcy to znaczy, że nie są zainteresowani. Niektóre odpsują, że nie są zainteresowani. Maria ostrzegała mnie, że na odpowiedź wydawnictw mogę czekać nawet miesiącami. Wszechświat jednak nade mną czuwał….

Wielka Litera zadzwoniła do mnie 15 minut po wysłaniu im emaila z propozycją wydania mojej książki. To była wiosna 2020. Musiałam nanieść poprawki. Później przyszła pandemia. Zdecydowaliśmy się wydać ksiażkę na jesień 2020. Na początku z moją redaktorką wysyłałyśmy sobie maile całymi dniami, nawet do 23:48. Przez kolejny tydzień codziennie pracowałam z zespołem wydawnictwa w ich biurze. Siedziałyśmy z redaktorką przez kilka godzin i analizowałyśmy ksiażke krok po kroku. Dobierałyśmy odpowiednie zdjęcia (jakość, czy pion czy poziom, czy odpowiednie do tekstu itp.), pisałam komentarze do zdjęć, uzyskiwałam zgody autorów zdjęć na ich użycie w książce. A to tylko 1% naszej pracy. Codziennie wychodziłam wypompowana i ze spalonymi zwojami mózgowymi. Ale widok i dotyk mojej książki wart były tych 2 lat pracy nad nią!

Moje doświadczenie nie jest powszechną prawdą, która sprawdza się w każdym przypadku. Rozmawiałam z innymi autorami i autorkami, które z wydawnictwem komunikowały się wyłącznie przez maila, kogoś innego książka nie była w ogóle redagowana, tylko wydana tak jak ją napisał, bez korekty. Są wydawnictwa, które uznają, że dobra książka się sama obroni i nie inwestują w jej promocje. Każde wydawnictwo jest inne.

Moja książka jest podsumowaniem wielu lat w podróży, ale nie wszystkich. Możesz mnie regularnie śledzić na IG, FB, YT, Spotify i Apple podcasts.
Foto Anna Mioduszewska || Przestrzeń Świetlica Wolności

Gdzie mnie znajdziesz?

Polecam przeczytać moją książkę. Więcej o procesie jej powstawania mówię w podcascie tutaj oraz na livie na IG tutaj i tutaj. A tutaj premiera online mojej książki.

Więcej o książce przeczytasz w zakładce „książka”.

Zachęcam Was do śledzenia mnie w mediach szczególnie na: Instagramie, Facebooku, YouTubie oraz podcastów na Spotify albo na Apple podcast, aby regularnie wiedzieć co się u mnie dzieje.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.