Gruzja

Rozmawiając z Gruzinami.

8 lutego 2012
Gruzja, Gruzini, Martyna Skura, blog podróżniczy, rozmowy z Gruzinami

Zajęło mi kilka miesięcy, żeby rozszyfrować sposób komunikacji z Gruzinami. Na ostatnim szkoleniu TLG zostało to jednak zebrane do kupy i uporządkowane. Rzecz bardzo przydatna, gdy przebywa się tu dłużej niż tylko okres dwu tygodniowych wakacji.

Bardzo typowe dla Gruzinów jest wyolbrzymianie faktów, przekoloryzowanie i upiększanie. I to nie tylko na temat własnej osoby. Przede wszystkim na temat swojego kraju: jaka to Gruzja jest cudowna, wspaniała, że takich tańców i jedzenia na całym świecie nie znajdziesz. Wersję khinkali (trochę zmodyfikowane pierogi) znajdziesz w każdej kuchni, każdego kraju. A khinkali w czystej postaci chociażby w Armenii. Placek z serem (czyt. chaczapuri) jest jednym z ja prostszych dań do przygotowania, daleko nie szukać, pizza margaritta.

Może wiąże się to z faktem, że Gruzini wiele nie podróżują po świecie. Za Związku Radzieckiego  mogli podróżować po republikach, teraz to już prawie nigdzie bez wizy nie mogą wyjechać.

Gruzini wiedzą wszystko najlepiej zatem nie wyjaśniają dlatego mają takie a nie inne zdanie, po prostu tak jest. Często tyczy się to krytyki: otwarcie krytykują cos „bo tak jest”, „bo ja tak uważam” itp.

Z drugiej jednak strony nie skrytykują nikogo otwarcie, żadnej konstruktywnej krytyki. Nawet jeśli cos było zupełnie beznadziejne, powiedzą, że było dobrze. Nie dodadzą nawet nic w stylu „Może jednak następnym razem spróbujmy to zorbie inaczej…”. Oni chcą być po prostu mili. Do tego stopnia, że nie powiedzą „nie”. Żaden mężczyzna  nie przyzna się, że czegoś nie potrafi lub nie zrobi. Nawet jeśli nie umie to i tak się to tego zabierze (przykład: moje problemy w mieszkaniu z kanalizacją, prawie rok temu). Niestety wiąże się to również z tym, że nie dotrzymują danego słowa: mogą Ci wiele obiecać, bo nie chcą odmówić np. jednego dnia obiecują Ci, że następnego dnia gdzieś pojedziecie, cos zrobicie, a gdy przychodzi na to czas okazuje się, że nie ma ich w domu, albo robią cos innego.

Wiele rzeczy nie jest powiedzianych, ale pokazanych. Mowa niewerbalna ma wielkie znaczenie. Ponad to Gruzini nie zachowują osobistej przestrzeni podczas rozmowy, mogę wręcz na Ciebie „wejść”. No i patrzą Ci się cały czas w oczy, zatem Ty też musisz.

Oczywiście podniesiony głos, wręcz krzyczenie są nieodłącznym elementem „rozmów”. Emocjonalne podejście do każdego tematu rozmowy da się odczuć nawet pytając o drogę na ulicy lub o cos w sklepie. Nie należy tego traktować jak brak szacunku do rozmówcy lub interpretować to jako kłótnie. Oni tak po prostu rozmawiają.

You Might Also Like

9 Comments

  • Reply Justine 9 lutego 2012 at 09:31

    Chyba zwariowałabym tam już po miesiącu… powodzenia z Gruzinami 🙂

  • Reply ana z maroka 10 lutego 2012 at 16:08

    Czytalam kiedys Kapuscinskiego ‚Kirgiz schodzi z konia’. Byl tam rozdzial o Gruzjii, niestety zlala mi sie ta cala ksiazeczka w calosc, niestety 🙂 i juz nie pamietam opisu.
    Czytalam moze? Podpisalas by sie pod jego charakterystyka Gruzji i Gruzinow?
    pozdrawiam 🙂

    • Reply life in 20 kg 13 lutego 2012 at 15:22

      Niestety nie mialam okazji przeczytac tej ksiazki 🙁 Tu w Gruzji trudno o polskie ksiazki 🙁
      Ale zapamietam i przeczytam przy najblizszej okazji 🙂

      • Reply Jakub Górnicki 13 lutego 2012 at 15:24

        Z innej beczki – nie potrafię zrozumieć czemu „Dobre miejsce do umierania” Jagielskiego nie jest dostępne w Gruzji. A np po hiszpańsku jest 🙂

        • Reply life in 20 kg 13 lutego 2012 at 15:42

          To jest dobre pytanie 😉
          Może nie było osoby chętnej do przetłumaczenia tego? 😉 Albo Gruzini nie są zainteresowanie czytaniem książek o samych sobie? 😉

        • Reply life in 20 kg 1 czerwca 2013 at 06:39

          Niestety, w Gruzji niewiele ksiazek jest dostepnych. A juz szczegolnie po gruzinski. AL emozna wybrac sie do bibliotek, lub ambasad, w niektorych sa czytelnei i mozna wypozyczyc ksiazki.

      • Reply Bogusia 20 lutego 2012 at 20:48

        w Bułgarii też o nie trudno, o ile Cię to pocieszy;) ale na chomiku już prościej. a z czytnikiem pdfów prawie tak przyjemne jak w wersji drukowanej;)

        http://www.mah.se/caucasusstudies/library – artykuły/raporty/książki o Kaukazie z biblioteki w Malmo. może znajdziesz coś interesującego.

  • Reply Jakub Górnicki 13 lutego 2012 at 08:33

    Zgadzam się, że momentami bywa różnie, choć dla mnie na ogół śmiesznie. Bardzo często pracując z Gruzinami jestem świadkiem ich rozmów, gdy próbujemy rozwiązać jakiś problem, wracają do macierzystego języka i szybką, napiętą oraz głośną wymianę zdań można porównać do „rozmowy” małżeństwa w ostatniej fazie rozwodu. Nic bardziej mylnego – często okazuje się, że właśnie doszli do porozumienia.

    Jeśli zaś chodzi o krytykę – to mam wrażenie, że jest to trochę powiązane z ” ideą przetrwania” – po co coś zmieniać, skoro teraz działa. To moja największa bolączka, gdy próbujemy coś usprawnić.

    • Reply life in 20 kg 1 czerwca 2013 at 06:40

      Bardzo podobne doswiadczenia mam obecnie w Chinach, jesli chodzi o krzyczenie i osiaganei porozumienia. Wyglada jakby sie meli zaraz pozabijac, a oni sobei wlasnei zartuja i dochodza do konsensusu.

    Leave a Reply