Malediwy Osobiste Uncategorized

To nie jest roczne podsumowanie

7 stycznia 2019

Krew mnie zalała, para wylatywała z uszu, w głowie już na Will’a krzyczałam. Zadał tylko jedno pytanie. Banalne. W każdych innych okolicznościach stanęłabym w spokoju na nie odpowiedziała. Ale nie tego dnia.

Pytanie zadane w nieodpowiednim czasie…25 grudnia w Meksyku. Zabiegana między gośćmi w szczycie sezonu próbowałam chwycić w garść choć kawałek bułki ze świątecznego posiłku.

– Czy sprawdziłaś już nasze egzaminy?

– Nie Will. Nie miałam czasu nawet zjeść świątecznego lunchu. Wyniki dostaniecie jutro, tak jak obiecałam.

– Oh przepraszam, nie wiedziałem. Przyjdę później – Speszył się i odszedł przygarbiony.

Skroluję Facebooka i Instagram a tam: podsumowanie 2018. Ile kto krajów odwiedził. Jakie miasta zwiedził. Czy urodziło się dziecko w tym roku czy dopiero ktoś jest w ciąży. Ile udało jej/mu się osiągnąć. Każdy z nas naturalnie podsumowuje miniony rok: sukcesy, porażki, osiągnięcia. Pisałam takie posty w przeszłości, siedząc przytulnym domku, czując ciepło kominka, zamach palonego drewna i smak grzanego wina. Czasami publikowałam takie posty z pod cienia palmy, z kokosem w ręku, ciesząc się widokiem i szumem oceanu.

Gdybym popełniła taki post opisałabym jakich ludzi poznałam. Przypomniałabym Wam o Paulu, który ofiarował mi komputer nurkowy w najczarniejszym tygodniu 2018 roku. Wspomniałabym o najdłuższym w życiu locie samolotem z Londynu do Sydney i tych 23 i pół godzinie wiercenia się i układania w fotelu lotniczym. Pokazała na mapie 3 nowe kraje, które odwiedziłam: Australię, Fidżi, Malediwy i że na własne oczy zobaczyłam kangura, kolczatkę i koalę. Może ponarzekałabym o życiu na maleńkiej wyspie i o tym jak spędza się święta w muzułmańskim kraju. Wszystko ubrałabym w silne słowa o wierze we własne siły, motywacji, walce z przeciwnościami losu. Dodałabym kilka trików jak osiągnąć sukces i trzymać się noworocznych postanowień dłużej niż tylko przez styczeń.

Taki post napisałabym… gdybym miała czas. Gdy 24 grudnia oglądamy telewizję czasem jakiś prezenter wspomina, że nie wszyscy mogli cieszyć się świętami czy sylwestrem w rodzinnym gronie. Pada lista szlachetnych zawodów: lekarze, pielęgniarki, strażacy czy policjanci. Wszyscy oni musieli pracować, abyśmy my spędzali bezpiecznie święta. Ta lista nie kończy się jednak tylko na tych zawodach. Cała branża turystyczno-hotelarska, restauracje, ochrona, pracownicy elektrowni, kotłowni, rozrywki. Gdzieś na końcu tej listy znajdzie się również mój zawód – instruktorka nurkowania na tropikalnej wyspie.

Na forach i grupach FB już 25 grudnia czytałam posty „Gdzie w Gdyni jest jakiś otwarty sklep? Zabrakło nam wódki/chleba/sznurowadeł”. Serio? Cały rok człowiek myśli o świętach a Ty nie możesz zaplanować zakupów wcześniej, tak aby ci czegoś nie zabrakło? Ci sklepikarze, nawet jak to ich biznes, też chcieliby spędzić święta z rodziną. W Chinach jest taki zwyczaj, że gdy już musisz iść do sklepu w święta to w ramach wyrazu szacunku i podziękowania, dajesz każdemu pracownikowi czerwoną kopertę z drobną sumą. Taki przyjazny gest.

Zanim wydrzesz się na kelnera, będziesz wydzwaniał do menadżera hotelu w środku nocy sylwestrowej, przyjdziesz do centrum nurkowego po płetwy po zmroku w wigilijny wieczór (gdzie ty o tej porze chcesz pływać?), zarezerwujesz nurkowanie na 1 stycznia i się nie pojawisz, bo jakoś trudno było Ci przewidzieć, że będziesz miała kaca i nie dasz rady zejść pod wodę, a 10 osób od 6 nad ranem jest na nogach, żeby przygotować łódź i nurkowanie, zanim to wszystko zrobisz, najpierw bądź człowiekiem.

Weź 3 głębokie wdechy i pomyśl o drugiej osobie. Ten stojący nad Tobą kelner też jest ludzką istotą i ma uczucia. Od 2 tygodni nie miał dnia wolnego, od połowy grudnia zasuwa nadgodziny (broń Boże płatne lepiej niż standardowy czas pracy). Wszyscy obcokrajowcy pracujący w hotelu nie są w te dni z rodzinami i po ludzku tęsknią. Nie mają nawet czasu zadzwonić i życzyć rodzicom Wesołych Świąt, bo nie ma czasu w tym ciągłym biegu, gdy hotel wypełniony jest na 100%. Gdy wszyscy zasiadaliście do stołów wigilijnych, zastawionych 12 potrawami, dzieliliście się opłatkiem z najbliższymi, ja napełniałam butle nurkowe. 1 stycznia, gdy leczyliście kaca po całonocnej zabawie sylwestrowej, ja o 6 nad ranem była na nogach, bo goście chcieli nurkowaniem przywitać Nowy Rok.

Gdy wieczorami siedzimy w barze dla obsługi, każdy z nas wspomina czasy świąt z rodziną. Dla Roda z Filipin było to 14 lat temu. Nie spędził świąt z żadnym ze swoich dzieci od kiedy się urodziły. Każdy z nas wybrał swoją ścieżkę życia i karierę. Akceptujemy wszystkie warunki umowy. Za życie w tropikach płace odległością od rodziny i bliskich. Praca marzeń kosztuje mnie pracę w święta, sylwestra, urodziny, wakacje i wszystkie te dni, gdy inny mają wolne. Zaraz ktoś się oburzy:

– Widziałaś co brałaś!

– To po co tam siedzisz?

– Jak ci się nie podoba to wróć.

– Żyjesz w raju, nie marudź.

Może jeszcze padnie jakieś porównanie do nauczycieli, że darmozjady lub tyle wolnego mają itp. Ot typowy hejt internetowy.

Nie o to chodzi, że my nie chcemy wykonywać swojej pracy lub jesteśmy tu za karę. Każdy z nas albo kocha swoją prace i dlatego tu jest albo dobrze zarabia i jest w stanie zacisnąć zęby i pośladki. Oczekujemy jedynie ludzkiego traktowania, szacunku do naszej pracy. Nie zabraniamy Wam jeździć na wakacje i urlopy w trakcie świąt. My też z tego żyjemy.

Nie oczekujemy litości a jedynie człowieczeństwa, uprzejmości.

 

 

 

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply