Chiny

Zasady ruchu drogowego w Chinach

25 sierpnia 2013

Jedna z rzeczy, która różni się w wielu zakątkach świata, jest ruch na drodze. Chiny to doskonały tego przykład.

Gruzińscy kierowcy byli agresywni, jeździli bardzo szybko, bez zapiętych pasów, po alkoholu. Rozpędzali się na krótkim odcinku drogi tylko po to aby gwałtownie zahamować na światłach lub przed innym samochodem. Ale ich zasady ruchu nie różniły się za bardzo od europejskich.

W Chinach jest inaczej:

– przede wszystkim trzeba trąbić, bo jeśli spowoduje się wypadek lub jest się jego uczestnikiem, to jeśli wcześniej nie zatrąbiło się to wina jest zawsze twoja

– nie ma znaczenia czy ktoś ma pierwszeństwo, czy to jest droga podporządkowana, osoba, która uderzyła innego uczestnika ruchu jest winna, więc osoba ze zgniecionym bokiem jest poszkodowana, i nie ważne że wyjechała z podporządkowanej albo z parkingu czy na chama się wbiła

– zawsze można skręcić w prawo, zawsze; nie ważne że światło jest czerwone, nie ważne że piesi są na drodze,

–  kierowcy skręcając w zakręt zawsze go ścinają, nie jada po swoim pasie, tylko z ukosa, zmieniają nagle pas i skręcają; nie zawsze można ich w porę zauważyć

– osoba, która spowodowała wypadek płaci wszystkie koszty: od wezwania policji, pogotowia, po hospitalizacje, leki i rehabilitacje. W Chinach nie ma systemu ubezpieczeń. Za wszystko trzeba płacić samemu. Chyba, że pracodawca cie ubezpiecza, ale to rzadko jest 100%. Wojsko ma 100%, część nauczycieli 20-40%.

– obcokrajowiec jest na szarym końcu hierarchii. Nie ma wystarczających znajomości, często nie zna języka wystarczająco dobrze, więc łatwo na niego zwalić winę. Nawet jeśli był przypadkowym przechodniem, do czasu gdy przyjedzie pogotowie lub policja, wszyscy po z anim się rozejdą to poszkodowany na niego zrzuci winę. Takie sytuacje się zdarzają.

Poczytać można w necie wiele takich historii, gdy Chińczycy widząc obcokrajowca za kierownica rzucają się an maskę samochodu (nawet jeśli samochód stoi w miejscu) i później wymuszają wszystkie koszty związane z hospitalizacją i późniejszym leczeniem np. taksówkę do szpitala czy do apteki. Później jeszcze koszty procesu w sądzie i odszkodowania. To ciągnie się latami.

Jakiś czas temu była światkiem wypadku: wielki turystyczny autobus (na drodze na której się ledwo co mieścił) potrącił dziewczynę (Amerykankę) na rowerze, ona potrąciła Chińczyka na rowerze. Autobus nawet tego nie zauważył i odjechał. Nic im się poważnego nie stało, zadrapania. Ale Chińczyk nie chciał jej puścić, biegł za nią łapał jej rower. Wezwaliśmy kogoś z naszej szkoły aby nam pomógł. W trakcie tłumaczenia wyszło, że Chińczyk chce 100 rmb od tej dziewczyny (500 PLN; nauczyciel miesięcznie zarabia 1500 rmb). Ani szkołą ani dziewczyna się nei zgodzili. Przez zupełny przypadek karetka przejeżdżała akurat więc się nim zajęli. W tym samym czasie przyjechał policja. Więc mężczyzna zaczął utykać i opowiadać jak go to boli i nie może chodzić (10 min wcześniej biegał za nami).  Wiec zgodzili się na pokrycie kosztów leczenia. Wyszło ok 600-800 rmb za transport i szpital. Przyjechała rodzina tego Chińczyka i zażądali zadośćuczynienia, bo ojciec nie będzie mógł teraz na polu pracować. Chcieli 2000 rmb!! Wspominałam, że nauczyciel zarabia 1500 rmb? Nikt się nie zgodził. Po negocjacjach zaakceptowali 200 rmb. Koniec końców stanęło na 1000 rmb w sumie. dziewczyna zgodziła się, bo przynajmniej nie było to aż takie wymuszenie i nie szło do prywatnej kieszeni. Na koniec podpisali porozumienie, że ta rodzina nigdy nie zażąda dodatkowych kosztów od dziewczyny.

Mają też inne podejście do bezpieczeństwa. W zasadzie to w ogóle go nie maja. Ludzie wchodzą na ulice nie rozglądając się w ogóle. Kierowcy nie patrzą czy ktoś własnie wchodzi na jezdnie. Rowerzyści ni motorowerzyści jeżdżą po wszystkich pasach i pod prąd, po złej stronie ulicy. Piesi chodzą po ścieżkach rowerowych. Każdy każdemu wchodzi/wjeżdża w drogę. Matka jadąca na skuterze trzyma na rękach swoje kilkumiesięczne dziecko i prowadzi w tym samym momencie albo jest pasażerką i mąż prowadzi. Czasem większe dziecko stoi między nogami rodzica podczas gdy ten prowadzi skuter. Kierowcy i pasażerowie w samochodzie często nie zapinają pasów. Ostatnio znajoma jechała z kierowcą, który nie chciał zapiąć pasów a elektroniczny system ostrzegający, że ktoś nie zapiął pasów dzwonił cała drogę. Całe 4h!

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply