Z wykształcenia jestem inżynierem. Na studiach uczono mnie krytycznego myślenia, analizowania faktów, szukania dowodów. Nic nie pozostawało w sferze niedomowienia, przypuszczeń. Kazda teorie trzeba było poprzeć faktami. Jeśli fakty nie potwierdzały teorii to teoria była zła. Nie wierze w magię, wahadełka, wróżby, czytane z gwiazd i numerologię. Nigdy nie poszłam do wróżki.
Jednak w moim życiu zdarzyło się 2 razy, że ktoś mi coś wywróżył.
1. Twoja siostra wyrusza w daleka podróż.
W 2011 na kilka dni przed moja przeprowadzka do Gruzji zadzwoniła moja siostra. Powiedziała:” Sioras, byłam u wróżki i przypowiedziala mi, że (….). Powiedziała mi też: Twoja siostra jedzie w daleką podróż i spotka tam miłość swojego życia.” Jeszcze na mojej imprezie pożegnalnej piliśmy zdrowie za moja przyszłą miłość życia a moja mama modliła sie tylko, żeby to nie był Gruzin.
27 czerwca 2011 wsiadłam do marszrutki z Kutaisi do Akhaltsikhe, gdzie mieszkałam. I kogo tam poznałam? Clinta – obecnego narzeczonego. Odwiedzali mnie liczni znajomi i pytali się czy wróżba się spełniła. Zupełnie o tym zapomniałam, ale widać coś było na rzeczy. Z bardziej naukowego spojrzenia, przeprowadzając się w nowe miejsce, jest duże prawdopodobieństwo, że pozna się wiele nowych osób, ale czy miłość życia? I skąd tamta wróżka wiedziała, że moja siostra ma siostrę, która gdzieś wyjeżdża?
2. Jesteś nieszczęśliwa w swojej pracy, ale od wrześniawszystko się zmieni.
W Centrum Parasoli w Chiang Mai podszedł do mnie nasz tajski przewodnik. Praktycznie w ogóle z nim wcześniej nie rozmawiałam. Popatrzył na mnie, zapytał o datę urodzenia i stwierdził: „Jesteś nieszczęśliwa w swojej pracy. Jesteś w tym dobra i robisz to już wiele lat, ale się wypalasz. Nie bój się, w przeciągu 2-3 miesięcy wszystko się zmieni. Zmienisz pracę i będziesz znów szczęśliwa. Już kiedyś podjęłaś taką decyzję, jak miałaś 21 lat.”
Jak to się ma do rzeczywistości? A no tak, że już kilka miesięcy temu wiedziałam, że we wrześniu będę podejmowała życiowe decyzje o przeprowadzce do innego kraju i zmianie pracy.
A te 21 lat? Studiowałam wtedy biotechnologię, kierunek dopasowany do mnie jak kulą w płot. Już nawet chciałam rzucać studia, ale zdecydowałam się je skończyć tylko z tytułem inżyniera. Wszyscy na około się dziwili, dlaczego kończę szybciej, dlaczego nie robię mgr. Tamta decyzja była wtedy dla mnie bardzo ważna i koniec końców zaprowadziła mnie tu, gdzie teraz jestem.
Albo może po prostu sama sobie to wszystko tłumaczę?
Wierzyć czy nie wierzyć wróżbom?