Chiny Praca za granicą

Edukacja w Chinach – moje dzieci i młodzież :)

24 sierpnia 2013

Po prawie roku uczenia w Chinach odnoszę czasem wrażenie, że dzieci w Chinach żyją tylko po to, aby się uczyć. Od przedszkola (oczywiście tego najlepszego i najdroższego) wysyłane są do szkół językowych. Ledwo potrafią wyksztusić z siebie słowa po chińsku a już są uczone angielskiego.
Wszystko to jest pokłosiem przeludnienia i „polityki jednego dziecka”. W kraju tym żyje ponad 1,4 miliarda ludzi. Jest tak przeludniony i tak trudno się ty wybić, że już od najmłodszych lat zaczyna się wyścig szczurów.


Małe dzieci wysyłane sa do przedszkoli na całe dnie lub nacdisatkowe zajęcia z muzyki, plastyki i oczywiście angielskiego. Na zajęcia sportowe raczej nie więc gro dzieci. I dorosłych rownież, nie umie pływać.
Szkole podstawowa zaczyna sie w wieku ok. 7 lat. Lekcje sa od 7.40 lub 8.40 (zależy od szkoły). Wiele dzieci do tej szkoły musi dojechać więc pobudka o 6 rano. Zajęcia zaczynaja sie od kungfu lub taichi. Czasem od zwykłych ćwiczeń. Gimnazjaliści muszą biegać kilka okrążeń boiska. Pózniej jest codzienna dawka propagandy, śpiewanie pieśni narodowych itp.

Lekcje trwają 40 min a przerwy 10. Około godziny 9.30 uczniowie maja 5 minutowe ćwiczenia oczu. Chinka z taśmy opisuje co maja robić: masowac policzki palcami wskazujacymi, przebierać powiako, brwi, masowac miejsce miedź brwiami. I tam jeszcze o 14.00 rownież.
Szkoła tez dostarcza przekąski:rano jogurt, ciastko, batonik czy coś w tym stylu a po południu owoc.
Przerwa na lunch jest o 12. Każde dziecko je w stołówce. Przerwa trwa 1.5h. W tym czasie uczniowie moga sie tez wybierać lub zdarzemnac.
W zależności od szkoły zajęcia moga trwać różnie. Ale uczniowie na ogół nie kończą przed 16.00.
W szkole z internetem w której uczyłam uczniowie o 16.00 mieli przerwę a pózniej 2-3 odrabiania pracy domowej, zajęcia z gry na instrumencie (jesli ktoś sie uczył). Kolacja i znów praca domowa a o 9.30 wszyscy w łóżkach pod kontrola nauczycieli.
Szkoła ta była bardzo rygorystyczne. Uważali ze młodzieży nic nie moze przeszkadzać w nauce więc nie mieli oni telefonów, laptopów, niczego do odtwarzania muzyki lub gier. Wszystko było zabronione a jesli ktoś został złapany, wysyłany był do domu na tydzień za karę.
Można by sie spodziewać ze uczniowie z utęsknieniem czekają ma weekend albo wakacje. Niby tak. I co oni wtedy robią? Idą do szkoły! Uczniowie wysyłani sa na dodatkowe zajęcia zarówno w tygodniu jak i w weekend no i w wakacje rownież! Dodatkowo maja tyle pracy domowej na weekend, święta lub wakacje, ze praktycznie siedzą nad książkami. Wmawia im sie ze trzeba sie uczyć wszystkiego i bardzo długo. Ilośc nie jakość jest tu ważna.
System nauczania jest nastawiony wyłącznie na testy. Mówi sie dużo w Polsce ze dzieci nie sa uczone myślenia, zastosowywania nauki w praktyce i kreatywnego myślenia. Zapraszam do Chin aby przekonać sie ze jesteśmy krajem z bardzo dobrym systemem nauczania. Uczniowie rozwiązują tysiące testów, swoją droga nauczyciele spędzają czas głownie na sprawdzanie tych testów, i nikt tego nie potrafi zastosować. Uczniowie wiedza ze czekają ich testy pisemne więc np. Angielskiego w mówię sie praktycznie nie uczą. I pózniej powstają jakieś horrorki z tego co i jak oni mówią coś po angielsku. Testy sa co tydzień, co miesiąc, w połowie i pod koniec semestru, pod koniec roku i pod koniec każdego etapu edukacji i wstępne do kolejnej szkoły.
Dziś jeden z moich uczniów powiedział mi ze jest nieszczęśliwy i jego przyjaciele tez sa smutnu, bo dzieci w Chinach muszą sie dużo uczyć i sa nieszczęśliwe. Gdzie jest to dzieciństwo, kiedy dzieci powinny spędzać czas w rówieśnikami a nie książkami, ruszać sie na świeżym powietrzu.
Tutaj młodzież i rownież dorośli w wolnym czasie grają w gry na smartphonach (Chiny to największy rynek dla smartphonow)! Cały czas, potrafią sie spotkać znajomi w kawiarni i będę grali na swoich telefonach. Albo oglądali filmy. I to jest normalne! Narzekania ludzi z Europy ze młodzież teraz tylko gra jest śmieszne w porównaniu z Chinami.
Z opowiadań moich znajomych nauczycieli to tak samo jest w Korei i Japonii. Zarówno pod względem nauki jak i młodzieży.

Moje uczniowie podczas letniej szkoły w Yangshuo

Moje uczniowie podczas letniej szkoły w Yangshuo

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply Kamil 17 sierpnia 2016 at 00:06

    Czytając wpis byłem pewien, że nie jesteś Polką.

  • Reply Renata 20 czerwca 2019 at 18:19

    W Polsce powoi robi się to samo. Mnóstwo testów, zero kontaktu nauczyciela z uczniem i rodzicem. Na rodziców został przerzucony obowiązek edukacyjny, bo nauczyciele w szale „realizowania programów” odgórnie narzuconych nie mają czasu ani na kreatywność ani na indywidualne podejście do ucznia. Skutek jest taki, ze dzieci nie wynoszą ze szkoły dosłownie nic. Moje dzieci, jako, że są w szkole sportowej, przychodzą ze szkoły o godzinie 16:30, mają przerwę na obiad. Po czym zaczyna się właściwa edukacja, która trwa 2-3 godziny, a następnie szykują się do spania. Nie ma czasu na spędzanie wolnego czasu z dzieckiem, dzieci nie spotykają się z koleżankami po szkole. Jako rodzic dostaję informację, ze np za tydzień jest klasówka, dostaję szczegółowy zakres materiału i muszę dziecko przygotować. W trakcie tych przygotowań wychodzi, że dzieci dosłownie niczego nie umieją i nie rozumieją. Matematyka leży na łopatkach. Jeśli chodzi o angielski dramat. Zastanawiam się jakim cudem przy trzech godzinach lekcyjnych tygodniowo, dziecko nie umie najprostszej odmiany czasownika „być” , nie umie wymawiać kompletnie, a klasa jest wyposażona w zaawansowany sprzęt z tablicą multimedialna. To ja,mama, siadam i uczę dzieci prawidłowej wymowy z internetu. Płakać mi się chce, że nie mogę dzieci posłać do prywatnej szkoły.

    • Reply life in 20 kg 22 czerwca 2019 at 06:28

      Temat systemów edukacji w każdym kraju jest nie łatwy i skomplikowany. Każdy z nas widzi go z innej strony.
      Jednak porównując moje doświadczenie z nauczania w Chinach a nauczania w Polsce widzę nada duże różnice.
      Poziom kreatywności uczniów w Chinach: nie umieli wymyślić nazwy ich sezoniku do zwykłej gry podczas lekcji. Byli zaskoczeni ze ich pytam i ze maja wymyślić tak prosta rzecz. Skończyło się na numerach 1 i 2. Podczas nauczania w Polsce uczniowie przekrzykiwały się z wymyślnymi nazwami zespołów.

    Leave a Reply

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.