Wulkan energii ze mnie! Z wykształcenia inzynier, z zawodu menadżerka, z zamiłowania podróżniczka, z przypadku nauczycielka angielsiego. Ale wszystko po kolei.
Kilka lat temu pracowałam i kończyłam studia w Polsce. Zorientowałam się, że tematy rozmów wśród znajomych kończą się na tymi jaki stół kupić do mieszkania. Był to też okres ślubów, dzieci i kredytu „rodzina na swoim”. Cejrowski pisał, że czasem trzeba sprzedać lodówkę (on tak zrobił), aby kupić swój pierwszy bilet lotniczy. A ja nie chciałam kupować stołu.
Pierwszy cień padł na Gruzję! To było zanim Mellerzy wydali książkę. Kraj ten nie był popularny w Polsce i nie wiele osób tam jeździło. Może dlatego niektórzy znajomi pytali mnie czy będę musiała nosić burkę. Zawsze był ze mnie społecznik, 8 lat byłam wolontariuszką w Czerwonym Krzyżu i innych organizacjach pozarządowych. Jak to wszystko połączyć? Wolontariatu Europejskiego! I tak oto wyjechałam do Gruzji. A reszta to już historia…mojej największej przygody.
Od tamtego czasu mieszkam w różnych miejscach na świecie. Jeśli wybieram jakiś kraj to już na dłużej. Tak najlepiej można poznać kulturę i ludzi, całkowicie się w tym zatopić. Poznaje ten kraj tak naprawdę.
W Gruzji w sumie spędziłam prawie 1,5 roku na wolontariacie w małej organizacji kobiecej w Akhaltsikhe. Później na wolontariacie dla Ministerstwa Edukacji w Gruzji ucząc angielskiego w szkole w Kutaisi. W międzyczasie poznałam obecnego narzeczonego i tak razem przemieszczamy się to tu to tam.
Z Gruzji chciałam jechać dalej na wschód. Gdzie? Daleko! Dalej niż Szanghaj się nie dało. Zatem Chiny. To był dopiero skok na głęboką wodę. W Gruzji znałam moją organizację wcześniej a w Chinach nikogo. To dopiero było przeżycie.
Z Państwa Środka trafiłam prosto do Tajlandii. Pracowałam dla brytyjskiej firmy realizującej projekty dla społeczności lokalnej i koodrynującej wolontariuszy międzynarodowych. Tak spędziłam najlepszy rok w moim życiu.
Obecnie jestem w Polsce, ale jak już się zacznie podróżować to trudno przestać. W głowie mam już następny wyjazd, a raczej przeprowadzkę. O wszystkim dowiecie się z mojego bloga.
I tak dalej trwa moja przygoda, a raczej styl życia. Może Ty też nie chcesz kupować stołu albo masz dosyć pracy w korporacji? Może się boisz? Może jesteśmy w czymś podobni? Napisz do mnie i czytaj mojego bloga.