Jak się nie dać zemście faraona, czyli o zasadach jedzenia w podróży

Martyna SKura

Wulkan energii! Z wykształcenia inżynier, z zawodu menadżerka, z przypadku nauczycielka angielskiego, z zamiłowania podróżniczka i instruktorka nurkowania. Przygoda, outdoor, to moje grupie imię.

Książka "Podróże na własnej skórze" Martyna Skura

Moja książka

"Podróże na własnej skórze"

Podziel się!

Czym jest zemsta faraona?

Jesteś na wakacjach w Egipcie, skręca cię w żołądku, masz gorączkę, zbiera cię na wymioty i nie odchodzisz od łazienki na dalej niż 10 m. Diagnoza: zemsta faraona. Czyli w zasadzie co? To reakcja naszego organizmu na inną florę bakteryjną. Jadąc do kraju o innym klimacie nasz organizm staje się bardziej podatny na osłabienie i zatrucia pokarmowe.

Czy tylko w Egipcie?

Tak już, niestety się utarło, że zemstę faraona kojarzymy z Egiptem, bo to dla większości Polaków pierwszy egzotyczny kraj, o tak różnym klimacie, jaki odwiedzają. Tymczasem wiem z doświadczenia swojego i współkompanów, że faraon dorwie nas również w Maroku, Turcji, Gruzji, Tajlandii, Afryce zachodniej i gdzie tam jeszcze się wybieramy. To dlatego, że to szok dla naszego układu pokarmowego, nieważne gdzie się wybieramy. Nie jest tak, że bakterie atakują nas w momencie przekroczenia granicy egipskiej. Nasze ciało podobnie zareaguje po zjedzeniu ulicznego jedzenia w Azji południowo-wschodniej.

Czy da się na to uodpornić?

Im więcej podróżuję i jem lokalnego jedzenie, tym mniej mam takich problemów. Z zasady próbuję wszystkiego, co nowe, jestem otwarta na nowe smaki i dziwne jedzenie. Zawsze wydawało mi się, że mam wrażliwy żołądek, ale dopiero gdy na emigracji zaczęli mnie odwiedzać znajomi i rodzina zauważyłam, że ja i moje jelita mamy się całkiem dobrze, czego nie można było powiedzieć o nowoprzybyłych. Jeden dzień na urlop układu pokarmowego trzeba było liczyć.

Kuchnia i jedzenie to jeden z głównych powodów moich podróży. Wy też jadąc do Tajlandii nie mogliście doczekać się pad thaia albo chaczapuri w Gruzji. Zadajcie sobie wtedy pytanie: jeść czy nie jeść?

Moja zasada: jak lokalni to jedzą, to musi być dobre i świeże. Czasem lepiej zjeść kurczaka na patyku z ulicy niż wypaśny obiad w restauracji, do której nikt nie chodzi i jedzenie leży odłogiem przez kilka dni w takich warunkach, że polski Sanepid nie wahałby się ani chwili, by zamknąć taki lokal.

Jak zapobiec zemście faraona?

Tuż przed wyjazdem do Egiptu spotkałam się z Aldoną Klebowską. Kto był na TRAMPKACH w Warszawie wie, że Aldona jest dietetyczką i znawczynią tematu odżywiania się w podróży. Mimo moich lat praktykowania różnych diet w podróży, dowiedziałam się wiele nowego od Aldony.

Na dzień dobry: jak zapobiec zemście faraona:

  • Unikać wody nieznanego pochodzenia, pić tylko wodę butelkowaną. Tę zasadę znajdziecie w każdym przewodniku czy nawet na stronie MSZ w dziale Polak za granicą. Można też wodę gotować jeśli nie ma butelkowej. To złota zasada i nie ma od niej wyjątków.
    • W Tajlandii w wielu miejscach będą dozowniki wody, która pochodzi z wielkich bukłaków. W restauracji w Egipcie zawsze dostaniemy zamkniętą butelkę wody. Na Ukrainie piłam przez 2 tygodnie wodę ze studni. Rozchorowałam się tylko raz
    • Lekarze przestrzegają przed lodem w kostkach, bo nie wiadomo skąd pochodzi. W Tajlandii akurat się o to nie martwiłam, zawsze piłam piwo i wodę z lodem, bo ten lód jest „fabryczny” to znaczy specjalnie produkowany z czystej wody. Nigdy też nie miałam tam zatrucia pokarmowego.
    • Co do mycia zębów, to nigdy się tym za bardzo nie przejmowałam. Myłam jak leci. Nigdy mi nic nie było, ale znajomi o wrażliwszym żołądku skończyli z biegunką w Indiach czy Tajlandii. Zatem nie zaszkodzi myć zębów w wodzie butelkowanej. Podczas campingów warto mieć ze sobą filtr tabletki do oczyszczania wody. Można jest wcześniej kupić na allegro lub sklepach Jula.
  • Wzmocnić swoją florę bakteryjną. Najlepiej przez picie kefirów lub maślanek. Praktycznie w każdym kraju znajdziemy je na półkach sklepowych. Pamiętać jednak –nie pić ich podczas jedzenia gorącego posiłku i nie popijać gorącym napojem , bo zabijemy te wszystkie dobre bakterie, które właśnie wprowadziliśmy do naszego układu pokarmowego. Również zalecane przez Aldonę kiszonki są bogate w bakterie kwasu mlekowego.
  • Rumianek jest dobry na wszystko i działa rozkurczająco i przeciwzapalnie. Spakować do plecaka kilka torebek herbaty rumiankowej. Jest lżejszy od leków, a może pomoc bardziej niż garść tabletek. Może też być herbata z kopru włoskiego, która działa łagodnie pobudzając pracę jelit i zapobiega wzdęciom.
  • Jeść najlepiej ciepłe jedzenie i pić ciepłe napoje. Chińczycy wierzą, że powinno się pić gorącą wodą. Nie zapomnę jak pierwszego dnia w Chinach przy 40 stopniach i wilgotności milion w restauracji dostałam szklankę gorącej wody. Do tej pory pamiętam „binda szłej” co znaczy „zimna woda” po mandaryńsku. Ja jakoś nie mogę się do tej gorącej wody przekonać, ale ciepłą herbatę piję każdego dnia, a szczególnie gdy jestem w długiej podróży. W Gruzji zawsze woziłam ze sobą mały termos z gorącą herbatą. Na początku znajomi się śmiali, ale jak utknęliśmy gdzieś w zaspie śnieżnej w drodze do Kazbegi albo zgubiliśmy się w górach w Abastumani, ten termos okazywał się wynalazkiem na miarę Nagrody Nobla.
  • Myć owoce i warzywa. Wiadomo, że nie zawsze mamy wpływ na to czy w zaserwowanym nam jedzeniu są umyte owoce i warzywa. Myjmy chociaż te, które sami kupujemy i uważamy jaką wodą je myjemy.

Jak leczyć zemstę faraona?

Zatrucie pokarmowe to przede wszystkim utrata płynów, bo biegunka i wymioty robią z naszego żołądka i organizmu miejsce zbrodni. Dużo pić. Wody oczywiście. Można dodać soli przeciwko odwodnieniu (do kupienia w każdej aptece i w każdym 7 eleven w Tajlandii). Można dodać miętę.

Stosować leki hamujące wypróżnienie tylko w awaryjnych sytuacjach, po konsultacji z lekarzem. Najlepiej wystrzegać się leków przeciwko biegunce. Trzeba się jak najszybciej pozbyć całego syfu z naszego organizmu, a nie go zatrzymywać. No chyba, że jesteśmy na łódce lub na szlaku w środku niczego i chcemy się jak najszybciej stamtąd wydostać. Stary dobry węgiel pomoże.

Swoje trzeba wycierpieć i odczekać. Jak nie przejdzie po kilku dniach to udać się do lekarza.

W Tajlandii Keith i Ryan nauczyli mnie prostej zasady. Jak już jest zatrucie pokarmowe to trzeba stosować dietę BART: banana, apple sauce, rice, toast, czyli banan, mus jabłkowy, ryż i tosty. I coś w tym jest, bo żołądek nie jest przeciążony, a coś jeść trzeba.

- Jak się nie dać zemście faraona, czyli o zasadach jedzenia w podróży

Mit o Coca-Coli

„Coca-cola przeczyści wszystko” – tak mówią. Najlepsze lekarstwo na problemy żołądkowe i kaca w podróży. Wg Aldony nie ma gorszego pomysłu jak Coca-Cola na zatrucie pokarmowe. Pamiętajmy, że jest tam niemiłosierna ilość cukru, a to najlepsza pożywka dla bakterii, z którymi akurat próbujemy walczyć. Zatem zapodając sobie butelkę Coli fundujemy sobie kilka dodatkowych dni z zatruciem pokarmowym.

Niektórzy będą upierać się przy swoim, ale to już raczej efekt placebo niż prawdziwe lekarstwo.

Wódka wszystko przeczyści?

Pamiętam jak lata temu podczas 2 tygodni trekkingu po ukraińskich Karpatach, w naszej 16 osobowej grupie tylko jedna osoba nie miała zatrucia pokarmowego. Był to Staszek, 47 letni producent filmowy, który zawsze nosił przy sobie piersiówkę. Później już każdy z nas pił kieliszek wódki dziennie. Czy to pomogło, czy to było tylko placebo? Trudno powiedzieć.

Wpis powstał przy współpracy z dietetyczką Aldoną Klebowską – niesamowitą babką, zakochaną w Afryce, której drugim domem jest Namibia, a może i pierwszym. Więcej na temat diety w podróży i nie tylko możecie znaleźć na jej FB podróżniczym Szwendaki.pl, który prowadzi z mężem albo skontaktować się z nią osobiście www.klebowska.pl Z tego co mi wiadomo już nie jednemu podróżnikowi pomogła zdalnie prowadząc konsultacje telefoniczne.

- Jak się nie dać zemście faraona, czyli o zasadach jedzenia w podróży

Poczytaj więcej ciekawych postów!

Napisz do mnie