W gruzińskiej restauracji

Martyna SKura

Wulkan energii! Z wykształcenia inżynier, z zawodu menadżerka, z przypadku nauczycielka angielskiego, z zamiłowania podróżniczka i instruktorka nurkowania. Przygoda, outdoor, to moje grupie imię.

Książka "Podróże na własnej skórze" Martyna Skura

Moja książka

"Podróże na własnej skórze"

Podziel się!

Kilka rzeczy, które zadziwiły mnie w tym kraju. Dużo już podróżowałam, po wielu krajach, nie tylko europejskich. Jednak nadal Gruzji potrafi zadziwić i pokazać, że nie przypomina innych krajów.
Często na samym wstępie usłyszeć można, że wymagana jest minimalna kwota rachunku. Żaden Gruzin nie otrzyma takiej informacji. Kwota ta na ogół jest śmieszna, bo 5 lari od osoby, a jak się Idze większą grupą na kolacje i kila piw t będzie to minimum 10 lari za osobę.


Gruzini nie lubią obcokrajowców w restauracji. Nie lubią słuchać angielskiego. Często zdarza się, że obcokrajowcy są uciszani, za to że rozmawiają, podczas gdy Gruzini wznoszą głośne toasty i śpiewają jeszcze głośniej.


Kelnerzy w dużej mierze zachowują się jakby robili łaskę gościom restauracji. Są wiecznie niezadowoleni, nigdy nie uśmiechnięci. Jakby to była dla nich kara, że tam w ogóle pracują. Ciekawe podejście, bo goście do restauracji przychodzą dla milej atmosfery a kelnerzy jak widać nie dbają o nią, zatem sami siebie pozbawiają klientów.


Wydają się nie dbać o stałych gości którzy regularnie zostawiają duże kwoty w restauracji.
Jakiś czas temu byliśmy ze znajomymi (w sumie 4 osoby) w restauracji na świeżym powietrzu. Mnóstwo przestrzeni! Na zachodzi kelnerzy w 2 minuty ustawili by stolik i 4 krzesła. Nie w Gruzji. Mimo, że te stoliki stały z boku nierozłożone a przestrzeni było na co najmniej jeszcze 10 stolików.


Gruzini w restauracji się izolują. Siedzą w boksach, albo małych altankach czy domkach. Najszczęśliwsi by byli, gdyby w tej samej restauracji nikogo innego nie było.


W Gruzji jak na lekarstwo (nawet w Tbilisi, Kutaisi) można znaleźć restauracje na świeżym powietrzu, Generalnie są one w budynkach. W Kutaisi jest dosłownie kilka miejsce gdzie jest albo taras, balkon cz stoliki na zewnątrz. A Knajpek i barów jest na każdym roku kilka, ale wszystkie w środku. W Kobuleti i Batumi sprawa ma się trochę lepiej, b to w końcu kurorty turystyczne.

Poczytaj więcej ciekawych postów!

Napisz do mnie