Uncategorized

Jak się nie dać zemście faraona, czyli o zasadach jedzenia w podróży

26 listopada 2015
jedzenie w podróży, dieta w podróży, picie wody w podróży, zemsta faraona, jak leczyć zemstę faraona, jak uniknąć zemsty faraona, co to jest zemsta faraona

 

Czym jest zemsta faraona?

Jesteś na wakacjach w Egipcie, skręca cię w żołądku, masz gorączkę, zbiera cię na wymioty i nie odchodzisz od łazienki na dalej niż 10 m. Diagnoza: zemsta faraona. Czyli w zasadzie co?

To reakcja naszego organizmu na inną florę bakteryjną. Jadąc do kraju o innym klimacie nasz organizm staje się bardziej podatny na osłabienie i zatrucia pokarmowe.

Czy tylko w Egipcie?

Tak już, niestety się utarło, że zemstę faraona kojarzymy z Egiptem, bo to dla większości Polaków pierwszy egzotyczny kraj, o tak różnym klimacie, jaki odwiedzają. Tymczasem wiem z doświadczenia swojego i współkompanów, że faraon dorwie nas również w Maroku, Turcji, Gruzji, Tajlandii, Afryce zachodniej i gdzie tam jeszcze się wybieramy. To dlatego, że to szok dla naszego układu pokarmowego, nieważne gdzie się wybieramy. Nie jest tak, że bakterie atakują nas w momencie przekroczenia granicy egipskiej. Nasze ciało podobnie zareaguje po zjedzeniu ulicznego jedzenia w Azji południowo-wschodniej.

Czy da się na to uodpornić?

Im więcej podróżuję i jem lokalnego jedzenie, tym mniej mam takich problemów. Z zasady próbuję wszystkiego, co nowe, jestem otwarta na nowe smaki i dziwne jedzenie. Zawsze wydawało mi się, że mam wrażliwy żołądek, ale dopiero gdy na emigracji zaczęli mnie odwiedzać znajomi i rodzina zauważyłam, że ja i moje jelita mamy się całkiem dobrze, czego nie można było powiedzieć o nowoprzybyłych. Jeden dzień na urlop układu pokarmowego trzeba było liczyć.

Kuchnia i jedzenie to jeden z głównych powodów moich podróży. Wy też jadąc do Tajlandii nie mogliście doczekać się pad thaia albo chaczapuri w Gruzji. Zadajcie sobie wtedy pytanie: jeść czy nie jeść?

Moja zasada: jak lokalni to jedzą, to musi być dobre i świeże. Czasem lepiej zjeść kurczaka na patyku z ulicy niż wypaśny obiad w restauracji, do której nikt nie chodzi i jedzenie leży odłogiem przez kilka dni w takich warunkach, że polski Sanepid nie wahałby się ani chwili, by  zamknąć taki lokal.

Jak zapobiec zemście faraona?

Tuż przed wyjazdem do Egiptu spotkałam się z Aldoną Klebowską. Kto był na TRAMPKACH w Warszawie wie, że Aldona jest dietetyczką i znawczynią tematu odżywiania się w podróży. Mimo moich lat praktykowania różnych diet w podróży, dowiedziałam się wiele nowego od Aldony.

Na dzień dobry: jak zapobiec zemście faraona:

  1. Unikać wody nieznanego pochodzenia, pić tylko wodę butelkowaną. Tę zasadę znajdziecie w każdym przewodniku czy nawet na stronie MSZ w dziale Polak za granicą. Można też wodę gotować jeśli nie ma butelkowej. To złota zasada i nie ma od niej wyjątków.
    1. W Tajlandii w wielu miejscach będą dozowniki wody, która pochodzi
      z wielkich bukłaków. W restauracji w Egipcie zawsze dostaniemy zamkniętą butelkę wody. Na Ukrainie piłam przez 2 tygodnie wodę ze studni. Rozchorowałam się tylko raz 😉
    2. Lekarze przestrzegają przed lodem w kostkach, bo nie wiadomo skąd pochodzi. W Tajlandii akurat się o to nie martwiłam, zawsze piłam piwo
      i wodę z lodem, bo ten lód jest „fabryczny” to znaczy specjalnie produkowany z czystej wody. Nigdy też nie miałam tam zatrucia pokarmowego.
    3. Co do mycia zębów, to nigdy się tym za bardzo nie przejmowałam. Myłam jak leci. Nigdy mi nic nie było, ale znajomi o wrażliwszym żołądku skończyli
      z biegunką w Indiach czy Tajlandii. Zatem nie zaszkodzi myć zębów w wodzie butelkowanej. Podczas campingów warto mieć ze sobą filtr tabletki do oczyszczania wody. Można jest wcześniej kupić na allegro lub sklepach Jula.
  1. Wzmocnić swoją florę bakteryjną. Najlepiej przez picie kefirów lub maślanek. Praktycznie w każdym kraju znajdziemy je na półkach sklepowych. Pamiętać jednak –nie pić ich podczas jedzenia gorącego posiłku i nie popijać gorącym napojem , bo zabijemy te wszystkie dobre bakterie, które właśnie wprowadziliśmy do naszego układu pokarmowego. Również zalecane przez Aldonę kiszonki są bogate w bakterie kwasu mlekowego.
  2. Rumianek jest dobry na wszystko i działa rozkurczająco i przeciwzapalnie. Spakować do plecaka kilka torebek herbaty rumiankowej. Jest lżejszy od leków, a może pomoc bardziej niż garść tabletek. Może też być herbata z kopru włoskiego, która działa łagodnie pobudzając pracę jelit i zapobiega wzdęciom.
  3. Jeść najlepiej ciepłe jedzenie i pić ciepłe napoje. Chińczycy wierzą, że powinno się pić gorącą wodą. Nie zapomnę jak pierwszego dnia w Chinach przy 40 stopniach
    i wilgotności milion w restauracji dostałam szklankę gorącej wody. Do tej pory pamiętam „binda szłej” co znaczy „zimna woda” po mandaryńsku. Ja jakoś nie mogę się do tej gorącej wody przekonać, ale ciepłą herbatę piję każdego dnia, a szczególnie gdy jestem w długiej podróży. W Gruzji zawsze woziłam ze sobą mały termos z gorącą herbatą. Na początku znajomi się śmiali, ale jak utknęliśmy gdzieś w zaspie śnieżnej
    w drodze do Kazbegi albo zgubiliśmy się w górach w Abastumani, ten termos okazywał się wynalazkiem na miarę Nagrody Nobla.
  4. Myć owoce i warzywa. Wiadomo, że nie zawsze mamy wpływ na to czy w zaserwowanym nam jedzeniu są umyte owoce i warzywa. Myjmy chociaż te, które sami kupujemy i uważamy jaką wodą je myjemy.

Jak leczyć zemstę faraona?

Zatrucie pokarmowe to przede wszystkim utrata płynów, bo biegunka i wymioty robią z naszego żołądka i organizmu miejsce zbrodni. Dużo pić. Wody oczywiście. Można dodać soli przeciwko odwodnieniu (do kupienia w każdej aptece i w każdym 7 eleven w Tajlandii). Można dodać miętę.

Stowować leki hamujące wypróżnienie tylko w awaryjnych sytuacjach. Najlepiej wystrzegać się leków przeciwko biegunce. Trzeba się jak najszybciej pozbyć całego syfu z naszego organizmu, a nie go zatrzymywać. No chyba, że jesteśmy na łódce lub na szlaku w środku niczego i chcemy się jak najszybciej stamtąd wydostać. Stary dobry węgiel pomoże. Aldona poleciła mi również Nifuroxazyt, czyli lek stosowany przy zatruciach bakteryjnych, który szybko wzmacnia organizm.

Swoje trzeba wycierpieć i odczekać. Jak nie przejdzie po kilku dniach to udać się do lekarza.

W Tajlandii Keith i Ryan nauczyli mnie prostej zasady. Jak już jest zatrucie pokarmowe to trzeba stosować dietę BART: banana, apple sauce, rice, toast, czyli banan, mus jabłkowy, ryż i tosty. I coś w tym jest, bo żołądek nie jest przeciążony, a coś jeść trzeba.

sole mineralne, elektrolity, jedzenie w podróży, dieta w podróży, picie wody w podróży, zemsta faraona, co to jest zemsta faraona, jak leczyć zemstę faraona, jak uniknąć zemsty faraona

W moim plecaku zawsze mam mnóstwo saszetek z solami i elektrolitami. Żel do mycia rąk i węgiel.

Mit o Coca-Coli

„Coca-cola przeczyści wszystko” – tak mówią. Najlepsze lekarstwo na problemy żołądkowe i kaca w podróży. Wg Aldony nie ma gorszego pomysłu jak Coca-Cola na zatrucie pokarmowe. Pamiętajmy, że jest tam niemiłosierna ilość cukru, a to najlepsza pożywka dla bakterii, z którymi akurat próbujemy walczyć. Zatem zapodając sobie butelkę Coli fundujemy sobie kilka dodatkowych dni z zatruciem pokarmowym. Niektórzy będą upierać się przy swoim, ale to już raczej efekt placebo niż prawdziwe lekarstwo.

Wódka wszystko przeczyści?

Pamiętam jak lata temu podczas 2 tygodni trekkingu po ukraińskich Karpatach, w naszej 16 osobowej grupie tylko jedna osoba nie miała zatrucia pokarmowego. Był to Staszek, 47 letni producent filmowy, który zawsze nosił przy sobie piersiówkę. Później już każdy z nas pił kieliszek wódki dziennie. Czy to pomogło, czy to było tylko placebo? Trudno powiedzieć. Ale o alkoholu w podróży i jak nie mieć syndromu dnia wczorajszego będzie inny post.

Aldona odkrywająca przysmaki Afryki

Aldona odkrywająca przysmaki Afryki

Wpis powstał przy współpracy z dietetyczką Aldoną Klebowską – niesamowitą babką, zakochaną w Afryce, której drugim domem jest Namibia, a może i pierwszym. Więcej na temat diety w podróży i nie tylko możecie znaleźć na jej FB podróżniczym Szwendaki.pl,  który prowadzi z mężem albo skontaktować się z nią osobiście www.klebowska.pl  Z tego co mi wiadomo już nie jednemu podróżnikowi pomogła zdalnie prowadząc konsultacje telefoniczne.

You Might Also Like

18 Comments

  • Reply Aleksandra 26 listopada 2015 at 16:57

    Hm ciekawe to co piszesz o Coca-Coli bo kilka razy gdy miałam zatrucie pokarmowe za granicą to mnie jakoś wyleczyła 😀 Ale dobrą alternatywą jest też woda gazowana z cytryną, w rodzinie zawsze jak ktoś ma problemy żołądkowe to mu to podajemy na pierwszym miejscu. Chociaż oczywiście nie mam na to żadnych dowodów naukowych 😀

    • Reply life in 20 kg 28 listopada 2015 at 18:49

      Czasem po prostu wiemy co nam pomaga a co szkodzi. Z coca-colą zgadzam się, że jest dobra na „syndrom dnia wczorajszego”, ale na zatrucie pokarmowe jeszcze mi nie pomogła.

  • Reply Poradnik Turystycznego Myślenia 26 listopada 2015 at 17:05

    Bałam się strasznie tej „zemsty faraona” przed wyjazdem do Maroka, a na szczęście udało mi się przed nią uchronić (tylko nie wiem czy to przez „wzmożone środki ostrożności”, czy mocniejszy układ pokarmowy czy zwykłe szczęście).
    Z zaprawionymi w podróżach kolegami rozmawiałam, że wódka faktycznie zabija wszystko i warto przed posiłkiem „odkazić” sobie żołądek jednym kieliszkiem (ile jest w tym prawdy też nie wiem). Ja uważam, że jeśli stosujemy podstawowe zasady higieny w obcym nam kraju (tak jak pisałaś myć dobrze owoce i warzywa, unikać picia wody niebutelkowanej i napojów z lodem itd.) to klątwa nas nie dopadnie.
    P.S. Bardzo dobre kompendium przed wyjazdem w dalsze podróże. 🙂
    Pozdrawiam!

    • Reply life in 20 kg 28 listopada 2015 at 13:30

      Czasem rzeczywiście jest to szczęście. Kiedy pierwszy raz jechałam do Maroka też się tego bardzo bałam. Nic mi nie było przez cały miesiąc. Mieszkając w Tajlandii też nie miała praktycznie żadnych problemów żołądkowych. A tym razem w Egipcie już się pojawiły. Co prawda nie była to zemsta faraona w całej swojej okazałości czyli wymioty, gorączka, biegunka itp. Ale skurcze brzucha trwały prawie tydzień. Było minęło 🙂

  • Reply Aleksandra 26 listopada 2015 at 18:28

    Właśnie siedzę w Maroko i mam zatrucie pokarmowe. Jestem tutaj drugi miesiąc i drugi raz już mnie to spotkało.. Nie dziwię się, bo z natury mam delikatny żołądek. Dzisiaj już jest lepiej, ale dalej odczuwam skutki. Piłam marokańskie magiczne herbatki, na początku pomagały, później już przestały. jednakże… marokańska kuchnia jest tego warta 😀

    • Reply life in 20 kg 28 listopada 2015 at 13:32

      Współczuję! Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej.
      Aldona radziła mi, żeby nie pić takich ziółek lub herbatek zbyt długo, bo później organizm się przyzwyczaja i one przestają działać.
      Zgadzam się, że marokańska (i każda inna) kuchnia jest tego warta 🙂

  • Reply TuJarek 28 listopada 2015 at 13:50

    Przydatny post. Sam mam raczej z tych „słabych żołądków” i często miewam jakieś problemy z układem pokarmowym. Dietę BART zapamiętam 😉

  • Reply Traveling Rockhopper 28 listopada 2015 at 15:52

    O rumianku nie słyszałam, ale pewnie warto próbować.
    Za to w ramach zapobiegania/oczyszczania to niestety czarny płyn, na tej zasadzie jak alkohol, można stosować.
    Niektórzy też dodają sok z cytryny do wszystkiego…

    • Reply life in 20 kg 28 listopada 2015 at 18:45

      Cytrynę zawsze dodawałam do wody podróżując po Armenii. Mięta też jest dobra.

  • Reply Karol Werner 28 listopada 2015 at 21:44

    Bardzo ważne właśnie, żeby nie żreć tych świństw na zatrzymanie biegunki. To taka sama głupota jak zbijanie gorączki lekami…

  • Reply Gosia / Rodzynki Sułtańskie 29 listopada 2015 at 11:30

    Ja z dużą rezerwą podchodzę do historii, że „szwagier cały urlop pił wódkę, więc nie złapała go zemsta faraona/sułtana”. Alkohol tylko bardziej odwadnia, nie wierzę, że w jakikolwiek sposób pomaga. Wiadomo, że trzeba wyjątkowo dbać o higienę, myć ręce, owoce wodą butelkowaną itd., ale niestety niektórzy mają wyjątkowo wrażliwe żołądki i po prostu ich „złapie”. Podobno dobrze sprawdzają się napoje izotoniczne (te bez ogromu cukru).

    • Reply life in 20 kg 29 listopada 2015 at 11:39

      Ja zawsze mam pryz sobie sole mineralne albo kupuje je na miejscu. W Tajlandii w każdym 7 eleven można je dostać.
      Też nam wiele opowieści, że „znajomy pił wódkę i nie miał zatrucia pokarmowego” ale znam też mnóstwo ludzi, którym alkohol w podróży w ogólne nie pomógł i i tak ich przeczyściło

  • Reply PlanetKiwi 29 listopada 2015 at 14:09

    Kwestię ochrony przed zatruciami przerabiamy już od wielu lat, jeżdżąc na nasze wyprawy. I w pełni zgadzam się z tym, że należy jeść tam , gdzie jedzą lokalsi, bo jedzenie jest tam zawsze najświeższe. Jedzenie na ulicy zazwyczaj też jest lepsze od restauracyjnego mimo, że czasami nie wygląda szczególnie (zależy oczywiście od miejsca gdzie się jest). My co do zasady pijemy jedynie wodę butelkowaną, a jak jej nie ma to odkażaną. Również zęby myjemy taką wodą. Można myć wodą z kranu, gdy woda w okolicy jest w miarę czysta. Jednak gdy jest się w rejonach, gdzie woda jest bardzo zanieczyszczona, to mycie zębów taką wodą jest bardzo niebezpieczne. Nie polecam 🙂 Oczywiście ważne sa też jogurty, ale w wielu rejonach, w których byliśmy jogurtów po prostu nie ma. I wówczas przydają się probiotyki typu trilac, które bierzemy raz dziennie. Na rejony upalne lepszy jest Biotyk, który nie wymaga trzymania go w lodówce. Natomiast co do coli, to mam inne doświadczenia. To właśnie cola , na zlecenie lekarza pediatry, pomogła Szymonowi, jak miał ostrą biegunkę w wieku kilku miesięcy 🙂 Wtedy podawaliśmy ją odgazowaną i rozcieńczoną wodą. Teraz również stosujemy colę z powodzeniem, za akceptacją lekarza, także nie wiem czy to jest tylko pacebo. Nifuroxazyd jest oczywiście niezastąpiony 🙂 Czasem przydaje się też smecta. A jeżeli podróżuje się w rejony wyjątkowo niebezpieczne pod tym względem warto poprosić lekarza o wypisanie Xifaxan – jest mocniejszy i działa dużo lepiej niż nifuroxazyd 🙂

  • Reply CzajkaPodroze 7 grudnia 2015 at 11:12

    Bardzo przydatny post dla tych wszystkich zapominalskich którzy pilnują aby nie pić wody z kranu, a myjąc zęby pukają usta bieżącą wodą w której są bakterie.
    Pozdrawiam

    • Reply life in 20 kg 7 grudnia 2015 at 17:25

      Mam nadzieję, że się przyda w podróży i ci zapominalscy nie będą mieli już więcej problemów 😉

  • Reply Angelove 9 grudnia 2015 at 16:31

    Warto na to zwracać uwagę, też miałam z tym ogromne problemy, nie warto psuć sobie wyjazdu przez swoją głupotę.

  • Reply Kamil K 23 września 2016 at 10:39

    ooo to jest coś co mnie jednak bardzo przeraża w podróżowaniu, artykuł bardzo dobry ! Czytałem z zapartym tchem 🙂

    • Reply life in 20 kg 1 października 2016 at 16:07

      Jest trochę tak, że coś za coś 🙂 Jedzenie w podróży jest pyszne i trudno go sobie odmówić. A swoją drogą nawet w Polsce możemy zatruć się jedzeniem. Daleko nie patrzeć dziś rano na śniadanie okazało się, że jedno jajko z wytłaczanki było stare i zepsute.
      Życzę dużo odkryć i doznań kulinarnych 🙂

    Leave a Reply