Tajlandia

3 alternatywne atrakcje turystyczne w Chiang Mai

10 lipca 2015
Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg

Liczne świątynie, farmy słoni, treking po dżungli, lekcje gotowania. Każdy kto był w Chiang Mai chyba to zaliczył. tak jak ja w styczniu 2014, gdy byłam tu pierwszy raz.

Nigdy nie sądziłam, że wrócę do Tajlandii, ale z Azją już tak jest, że jak się tu raz przyjedzie to się wraca. Udało mi się znaleźć pracę, która łączy moje zainteresowania i pasje m.in. podróże. Zatem 2 miesiące będę mieszkała w Chaing Mai. Jestem już prawie w połowie mojego pobytu bo właśnie stukają mi 3 tygodnie. Gdzie ten czas się podział?  Ale co ja tutaj w zasadzie robię? Pracuję jako mentor i lider na międzynarodowych obozach dla młodzieży. W zespole jest na 3 obcokrajowców i 4 Tajów, którzy najlepiej znają to miejsce. Daje to dużo możliwości na poznawanie Tajlandii od trochę innej strony niż backpackerska. Zatem 3 miejsca, które udało mi się zobaczyć a nigdy wcześniej bym o nich nie pomyślała:

1. Muzeum Art in Paradise

Każdy chyba widział w itnernetach te zdjęcia malunków na chodnikach, na których stoją ludzie i wyglądają jakby stali na krawędzi albo spadali w dół. Jakoś nigdy nie udało mi się na taki rysunek na ulicy trafić. Przyjeżdżając do tego muzeum byłam sceptycznie nastawiona, myśląc „O matko! Znowu jakieś nudne muzeum, dzieciaki będą się nudzić a my będziemy musieli ich motywować i zachęcać do poznawania jakiejś nudnej historii stroju, kamienia czy nonety”. Wystarczyła minuta, żeby szczęki nam poopadały i nasza młodzież się rozbiegła trzaskając milion zdjęć swoimi smartphonami. I co wtedy robi kadra? Też sobie trzaska zdjęcia, a co?! To właśnie te momenty i miejsca, gdy nie ma znaczenia czy masz 15 czy 30 czy 45 lat. Masz prawo cieszyć się tak samo! 2 godziny w tym muzeum to minimum. Zabierzcie swoich znajomych, nie idźcie tam sami, bo w tej zabawie właśnie o to chodzi a by być w grupie i robić grupowe zdjęcia.

Więcej informacji o muzeum możecie znaleźć tutaj: chiangmai-artinparadise.com

Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg

Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg

Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg

Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg Art in Paradise Chiang Mai, Martyna Skura, lifein20kg

 

2. Bor Sang Umbrella Center

Są 3 powody dla których wybrałam to miejsce:

  • Malowałam już kamienie, obrazy, płoty, ubrania, ale nie parasole. Nawet ci mniej utalentowani z nas, cieszyli się jak dzieci malując te parasolki. Co więcej zadziałało to też na zasadzie art-terapii, czyli terapii przez sztukę. Zajmowałam się tym wcześniej na południu Tajlandii pracując z dziećmi niepełnosprawnymi. Tym razem to nasza młodzież trzymając pędzle w dłoni zaczęła się zwierzać i opowiadać o swoich doświadczeniach życiowych.Dlatego warto pojechać tam ze znajomymi – zacieśnienie więzów gwarantowane.
  • Przewodnikiem po centrum jest pewien Taj. Całkiem dobrze zna angielski, nawet potrafi zażartować. Oprowadzi Was po całym centrum, pokarze etapy ręcznego wykonywania parasoli, sztukę, która powoli umiera. Zrobi coś jeszcze. Przepowie Wam przyszłość. O mojej przepowiedni możecie przeczytać tutaj.
  • Ostatni powód – nietypowe pamiątki. W centrum jest sklepik z pamiątkami, parasolami, ale też lokalnymi artystami, którzy te pamiątki robią. Wspieramy więc lokalny biznes a nie wytwórnię „Made in China”. Moi uczniowie masowo malowali słonie na futerałach lub odwrocie swoich smartphonów. Jeden z artystów zapytał czy też bym nie chciała. Spojrzałam na mojego iPhona – porysowany, w starym futerale z pękniętym ekranem. Ehhh nie raczej nie. To może na plecaku? Na plecaku? A można na plecaku? No pewnie, rysunek jest wodoodporny. Od razu powiedziałam to innym z kadry i uczniom. Nagle wszyscy artyści malowali obrazki na 5 plecakach. Najlepsza pamiątka jaką mogłam sobie kupić! Na ogół z podróży przywiozłabym coś co i tak zostawiłabym u rodziców w domu, a tak moja pamiątka z Tajlandii będzie zawsze ze mną. Ba, nawet zrobiłam sobie 2 obrazki – słonia i gekona, czyli symbole Tajlandii. Wiem, że tam wrócę z nową grupą uczniów i tym razem zabiorę wszystko na czym da się coś namalować: kalendarz, futerały, portfel, ksiązkę, wszystko!

O samym centrum i o tym jak tam dotrzeć możecie przeczytać tutaj: www.handmade-umbrella.com/site/

IMG_8596

10408936_10205422575298638_2942963982096188928_n

IMG_8763 IMG_8771 IMG_8774 IMG_8776 IMG_8779 IMG_8782 IMG_8794 IMG_8801 IMG_8808

umbrella center Chiang Mai Tajlandi, Martyna Skura, atrakcje turystyczne w tajlandii umbrella center Chiang Mai Tajlandi, Martyna Skura, atrakcje turystyczne w tajlandii

3. Ziplining

Pamiętacie, że boję się wysokości? Wchodząc na Wieże Eiffla stanęłam w połowie schodów, przyczepiłam się do krat i powiedziała, że dalej nie idę. W Rozewiu na latarni morskiej nie wyszłam na taras. A w Watykanie kurczowo trzymałam się chłopaka na wierzy widokowej. Nigdy nie weszłam na wierzę kościoła mariackiego w Gdańsku. Jednak od jakiegoś czasu próbuję walczyć z tym lękiem m.in. skoczyłam z klifu do wody. Tym razem przyszedł czas na inna metodę – turolka. Pierwszy raz spróbowałam wspinaczki skałkowej i tyrolki w wieku 15 lat na 2-tygodniowym obozie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Za pierwszym i drugim razem instruktor musiał mnie ściągać ze skałki. Później było już lepiej. Po 15 latach postanowiłam zmierzyć się z tym doświadczeniem ponownie!

Nasi Tajowie wybrali firmę Eagle Track Ziplining, jako sprawdzoną i bezpieczną. Odziali nas w sprzęt, czepki, w których wyglądaliśmy jak szkolne kucharki, bambusowy patyk do hamowania i wsadzili na tył pick-upa i wywieźli w dżunglę. Część z moich uczniów miała przerażenie na twarzy a jak stanęli na pierwszym podeście to niektórzy pytali się czy mogą zrezygnować. Na szczęście wszyscy polecieli dalej i ja też. Doświadczeni Sky Masterzy szybko się zorientowali, że z wysokością nie jestem na „ty”. Pierwszych kilka stacji polecieli ze mną a później już dałam sobie radę sama. Gdy w międzyczasie zorientowali się, że jestem nauczycielką i opiekunką tej grupy to polecieli z fantazją, dostarczali mi dodatkowych atrakcji i adrenaliny, puszczali z liny szybciej niż innych, albo tymi linami trzęśli, tak, że raczej skakałam niż szłam. Wszystko oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Ich poczucie humory zdecydowanie pomogło w pokonywaniu lęków. Czasem było tam więcej śmiechu niż strachu, co tez moich uczniowie docenili. Dałam radę przejść przez 35 stacji, zjazdów i skoków. Dotarłam do końca trochę z sercem w przełyku, ale na pewno nie był to mój ostatni raz. Wrócę tam z następną grupą.

Więcej o Eagle track Ziplining i ich ofercie możecie przeczytać na ich stornie www.eagletrackchiangmai.com

ziplining, Eagle Trach, Chiang Mai, Tajlandia, Martyna Skura, lifein20kg ziplining, Eagle Trach, Chiang Mai, Tajlandia, Martyna Skura, lifein20kg ziplining, Eagle Trach, Chiang Mai, Tajlandia, Martyna Skura, lifein20kg

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply Kinga 12 lipca 2015 at 09:37

    Byłam w takim miejscu jak Museum Art in Paradise tylko w Singapurze – świetnie się bawiłam! Ale nie wiedziałam, że jest też takie w Chiang Mai. W ogóle w żadnym z miejsc, które wymieniłaś nie byłam (tylko zwiedzałam świątynie :D). Chyba muszę tam wrócić! I jeszcze kurs gotowania bym polecała!

  • Leave a Reply