Nurkowanie

Jak zostać nurkiem? Post praktyczny

20 września 2018

Ostatnio wiele z Was pytało mnie co robię na Malediwach, czy jestem instruktorką nurkowania, jak dostać taką pracę i jak zostać nurkiem.

Opiszę Wam jak zacząć przygodę z nurkowaniem tak rekreacyjnie, dla frajdy na wakacjach. W innym poście napiszę o pracy instruktorki i jak zacząć podwodną karierę.

Warunek niezbędny

Przede wszystkim trzeba być zdrowym. Zanim jakikolwiek instruktor weźmie nas pod wodę, musimy wypełnić kwestionariusz medyczny: choroby serca, zawał, nadciśnienie, operacje uszy, nosa, zatok, stawów, problemy z płucami. Nie dyskwalifikuje to nas, ale musimy skonsultować się z lekarzem w tej sprawie.

Panie nie mogą być w ciąży. Nie ma dokładnych badań nad wpływem nurkowania na płód i matkę, bo nikt nie będzie eksperymentował na kobietach w ciąży. Jednak bycie pod wodą pod ciśnieniem kilku atmosfer nie jest raczej wskazane dla rozwijającego się nas człowieczka.

Podstawowym warunkiem, aby zacząć nurkową przygodę jest – umieć pływać. Niektórzy z Was pukną się w czoło i powiedzą „Co ona gada. Przecież to logiczne!”. Niestety nie jest, bo już niejednokrotnie miałam klientów, którzy chcieli zapisać się na kurs a nie umieli pływać. Otóż trzeba. Po pierwsze dlatego, że jesteśmy bardziej świadomi wody, jej oddziaływania na nasze ciało i naszego zachowania w wodzie. Nie trzeba być olimpijskim pływakiem.

Jak kiepski pływak został nurkiem

Gdy zaczynałam swoją przygodę z nurkowaniem w 2013 byłam naprawdę kiepska w wodzie. Moja mama powiedziałaby, że umiem się na niej unosić i przemieszczać, ale technicznie poprawne pływanie to nie jest. W dzieciństwie uwielbiałam wodę i siedziałam w niej aż miałam fioletowe usta. Później na jakiś czas mi się odwidziało. W liceum i na studiach tak średnio przepadałam za pluskaniem się w jeziorze czy morzu. Na studiach chodziłam na basen na WFie, bo trzeba było, ale jak tylko mogłam to się jakoś z tego wykręcałam. To nurkowanie pomogło mi w oswajaniu się z wodą. Nadal nie lubię wyskoczyć z łodzi i nie widzieć dna pod sobą. Jest to dla mnie niekomfortowa sytuacja, ale nie panikuję a już szczególnie jak mam ze sobą kursantów i za nich odpowiadam. Zajęło mi kilka lat, aby nauczyć się poprawnie pływać. Tę historię opowiadałam Wam przy okazji mojego kursu dive masterskiego w Egipcie. (link) Do tej pory przy wyskakiwaniu z łodzi do wody zamykam oczy i otwieram je dopiero jak już jestem w wodzie. Ot taka mała tajemnica instruktorki.

Polska vs reszta świata

Zatem jak już umiemy pływać, trzeba znaleźć szkołę nurkowania. Polska nie jest rajem dla nurków, nie ma rafy i ciepłej wody, ale za to jest dużo centrów nurkowych. W Polsce kursy można zrobić w jeziorach, na Zakrzówku w Krakowie czy Bałtyku. Można kurs zrobić również na wakacjach, gdzieś w ciepłych wodach. Niektórzy będą nurkami tylko wakacyjnymi i chcą nacieszyć oko kolorowymi rafami. Niektórzy chcą się doskonalić jako nurkowie i w ciemnej, zimnej, mętnej wodzie widząc kilka leszczy i może szczupaka, będą bardziej skupiać się na swoich umiejętnościach a nie na rafie. Wybór należy do Ciebie.

Tutaj musze wtrącić pewne wyjaśnienie zanim przejdę do szczegółów. Jest wiele federacji nurkowych wydających certyfikaty nurkowe: PADI, SSI, CMAS, NAUI. Wszystkie szkolą wg podobnych standardów, wymogi są podobne, różnią się filozofią, podejściem, szczegółami szkoleń. Wszystkie uznawane są na świecie. Najpopularniejszą i najbardziej znana federacją na świecie jest PADI (Professional Association of Dive Instructors). O tym kursach będę pisać, nie dlatego, że uważam ją za najlepszą, ale dlatego, że jestem instruktorką w ramach tej federacji.

Koszty kursów zależą od lokalizacji. Wiadomo, że w Azji Południowo – Wschodniej ceny są niższe niż na Malediwach. Czasem dwukrotnie więcej zapłacimy w raju pod palmami w porównaniu do Tajlandii.

Apetizer

Żeby zobaczyć jak to jest być pod wodą i oddychać, nie trzeba się od razu zapisywać na kurs, studiować książkę i zdawać testów. Można spróbować Discover Scuba Diving (DSD). Krótka sesja w basenie, przyswajanie oddychania, pływanie i kilka podstawowych ćwiczeń np. jak oczyścić maskę jak się do niej naleje woda. Później można z instruktorem iść w otwarte wody. Tutaj uwaga, jeśli robimy DSD w Polsce to wiele centrów nurkowych robi tylko dłuższą sesję w basenie i nie wchodzi się na otwarte wody. W tropikalnych krajach czasem te ćwiczenia w basenie przenoszone są na płytkie wody laguny. Polecam to doświadczenie z 2 głównych powodów: dla tych co wiedzą, że już nigdy nie będą nurkowali, a chcą spróbować lub dla tych, którzy nie są pewni czy im się to spodoba, czy chcą inwestować czas i pieniądze w kurs, żeby później stwierdzić, że to nie dla nich.

Koszt: 150-250 USD

Gdy stoisz na brzegu łódki i nie możesz skoczyć

Gdy pierwszy raz spróbowałam nurkowania, podczas DSD w Tajlandii, stałam na brzegu łódki przez 10 min i nie mogłam skoczyć. Laura, moja przyjaciółka i mój instruktor byli już w wodzie i nakłaniali mnie, aby wskakiwała. A ja tylko krzyczałam, że się boje, bo tam jest głęboko! Było 10 metrów, ale wtedy dla mnie to było jak Rów Mariański. Zrobiłam ten pierwszy krok i gdy zobaczyłam co jest pod wodą włączyła się u mnie opcja „dziecka w sklepie z cukierkami”. Chciałam wszystko na raz zobaczyć. I tak oto wiedziałam, że będę chciała nurkować. Nie wiedziałam jednak, że po kilku latach będzie to moja kariera zawodowa. Little did I know…

Pierwsze kroki

Umiemy pływać. Znaleźliśmy centrum nurkowe. Podstawowy kurs Open Water Diver (w skrócie OWD) można zrobić w 3 dni jak zepniemy pośladki. W Polsce możemy robić je w weekendy czy po pracy, na tyle na ile nam czas pozwoli. Kurs zawiera: książkę i video z 5 rozdziałami, krótkie quizy i testy oraz egzamin końcowy do zaliczenia. 5 sesji w basenie (które większość centrów nurkowych za granicą zbija w 1 może 2 sesje w basenie), 4 nurkowania na wodach otwartych. Pierwsze dwa do 12 metrów i kolejne dwa do 18 metrów. Podczas, których trzeba zaliczyć kilka ćwiczeń.  Można to też zrobić inaczej: teoria w domu online, kiedy możemy, dzieci śpią, w komunikacji miejskiej, w pracy jak szef nie patrzy, jak nam wygodniej. Basen w Polsce, bo po co marnować słoneczne dni w tropikach na wakacjach na zajęcia basenowe. To zaliczamy w domu, bierzemy dokumenty od naszego instruktora i lecimy do Egiptu, Hiszpanii, Tajlandii i tam kończymy wody otwarte. Dostajemy certyfikat, który jest ważny całe nasze życie na całym świecie. Nawet jeśli nie będziemy nurkować przez 5 lat, nie musimy powtarzać całego kursu. Centrum nurkowe, do którego się zgłosimy zapewni nam odświeżenie wiedzy i umiejętności podczas krótkich zajęć w basenie i wodach otwartych. To już bardzo indywidualne podejście każdego ośrodka.

Na tym etapie wiele osób kończy wyrabianie certyfikatów i szkolenie się. Pozostaje tylko nurkować i cieszyć się światem podwodnym.

To szkolenie jest najważniejsze, bo z niego uczymy się najwięcej, nabieramy nawyki. Ważne jest, aby nasz instruktor był kimś solidnym, wykształciła w nas dobre nawyki i zachowanie pod wodą.

Koszt: 400-600 USD

Gdy zgubiłam instruktora…

Mój pierwszy instruktor był zorganizowanym Niemce, który wymagał wszystkiego od deski do deski. Trochę się go bałam tak szczerze. Kurs robiłam w Tajlandii w styczniu 2014 roku. Na powierzchni piękne słońce a pod wodą widoczność na wyciągnięcie ręki. Nic nie było widać w te dni, kiedy akurat nurkowałam. Trochę się stresowałam przed zejściem na co mój instruktor pocieszał mnie, że jeszcze nigdy nie zgubił kursanta. W połowie nurkowania płynę za nim, woda nalała mi się do maski. Czyszczę ją, otwieram oczy a go nie ma! Bajka! Przerażenie w oczach. Zasada jest taka: zostajesz w tym miejscu, szukasz bąbelków drugiej osoby przez minutę, a jak nie widzisz swojego partnera to zaczynasz wynurzanie. On powinien zrobić to samo i spotkacie się na powierzchni. Bogu dzięki znalazł się po krócej niż minucie. Uffff Bo ja już w głowie pisałam sobie różne scenariusze.

Aha i jeszcze jedno. Gdy już zapiszecie się na kurs, będziecie w basenie i morzu robić ćwiczenie zalewania maski, zdejmowania, zakładania i czyszczenia, to nie martwcie się, że panikujecie czy boicie się. 90% kursantów nie lubi tego ćwiczenia i zajmuje im ono wiele czasu. Dajcie sobie ten czas.

nurkowanie w Tajlandii, nurkowanie na Koh Lanta, co robic w Tajlandii, gdzie nurkować w Tajlandii

Spodobało się? Można więcej

Następny kurs to Advanced Opean Water (AOWD). Jest książka, 5 rozdziałów (testy, ale już bez egzaminu), 5 nurkowań, żadnych zajęć basenowych. Z tych 5 nurkowań 1 musi być głębokie do 30 m a drugie musi być ćwiczeniem nawigacji podwodnej. Pozostałe 3 mogą być: nocne, wrakowe, związane w ochroną rafy, nurkowanie z dryftem wody, jest tam cała lista, do wyboru do koloru. Jak zepniemy pośladki to taki kurs można zrobić w 2 dni na wakacjach.

Dlaczego warto? Jeśli nie zrobiłeś tego kursu i w ramach niego np. nurkowania nocnego, nie oznacza, że nie możesz nigdy nurkować w nocy. Możesz. Wiele centrów nurkowych nie będzie Cię o to pytać. Ale takie szkolenie lepiej Cię do takiego typu nurkowania przygotuje i pomoże w zachowaniu bezpieczeństwa. To kurs, na którym kolejna duża grupa osób kończy swoje szkolenia. Mogą schodzić głęboko, reszta im nie potrzebna.

Koszt: ok 400-600 USD

Lęk przed ciemnością i manty

Ja przed moim głębokim nurkowaniem nie mogłam zasnąć i nie przespałam nocy. Byłam przerażona. Boję się ciemności. Wtedy nie wyobrażałam sobie nie widzieć dna pode mną. Lęk był naprawdę poważny. Ale widziałam, że musze sobie z tym poradzić. Następnego dnia dałam radę. Chociaż do tej pory pamiętam jak powoli schodziłyśmy na dół i jak w mojej głowie rodziły się straszne wizje. Nie było tak strasznie. Ba, było super! Manty skutecznie odwróciły moja uwagę od strachu.

Gdy przestajesz być najważniejsza

Przychodzi taki moment, gdy już nurkujemy dłużej, że kontrolujemy swoje zachowanie pod wodą perfekcyjnie. Niektórzy z nas zaczynają rozglądać się wokół siebie i obserwować innych, ich zachowanie, zmagania i problemy. Jeśli taki odruch w sobie zaobserwujemy to dobry sygnał, aby zrobić kolejny krok i ukończyć kurs ratownicy – rescue diver. Z doświadczenia powiem Wam, że niewiele osób ma taki odruch i świadomość innych nurków. Nie obchodzi ich co stanie się a innymi ludźmi pod wodą, bo w końcu nurkują na swoją odpowiedzialność. To błąd. To tak jak z prowadzeniem samochodu: możemy być najlepszymi kierowcami, ale gdy ktoś nagle w nas wjedzie, pijany kierowca szarżuje po ulicach, nie zawsze możemy liczyć tylko na swoje umiejętności. Taki nurek, który panikuje pod wodą lub napotyka na inny problem jest niebezpieczny dla siebie oraz dla nas. Ludzie w panice robią różne rzeczy, może się na nas rzucić i wyrwać nam automat z ust. Yann, znajomy francuski instruktor, jakiś czas temu miał panikującego nurka pod wodą, dostał kilka razy po głowie, gdy próbował opanować sytuację. Skończyło się na zakończeniu nurkowania dla całej grupy, ewakuacji i traumie pozostałych nurków. Bali się, że może to ich kiedyś spotkać osobiście.

Na kursie ratowniczym powtarzamy metody ratowania siebie oraz uczymy się jak zapanować nad panikującym nurkiem pod wodą, na powierzchni, osobą nieprzytomną pod wodą i na powierzchni, jak kogoś wynieść z wody na ląd lub na łódź, podać tlen, udzielić pierwszej pomocy. Kurs składa się z ćwiczeń i scenariuszy odgrywanych podczas nurkowania. Taki kursant powinien mieć oczy na około głowy, bo nigdy nie wiadomo w prawdziwym życiu, kiedy ktoś spanikuje lub będzie potrzebował naszej pomocy.

Koszt: ok. 400-600 USD

W sytuacji stresowej nie ma czasu na rozmyślanie

O swoim kursie rescue pisałam tutaj. Jako instruktorka mogę powiedzieć, że to fantastyczny kurs. Jest trochę stresu i nerwów, ale też dużo zabawy. Instruktor będzie naciskał i przesuwał nasze granice, bo w prawdziwej niebezpiecznej sytuacji nasz mózg i ciało będą robiły tylko to czego zostały wyuczone. Nie ma czasu na rozważanie, co by tu zrobić, gdy taki nurek wyrywa nam ustnik z buzi, szarpie się lub jest nieprzytomny na 15 metrach głębokości. Ja mój kurs ratowniczy wspominam rewelacyjnie. Może z wyjątkiem próby rzucania kołem ratunkowym w kierunku kursanta. Ta umiejętność średnio mi wyszła. Chociaż jeden z moich kursantów właśnie podczas takiego kursu pocieszył mnie, bo on też asem nie jest. Gdy próbował rzucić kołem ratunkowym do panikującego nurka-pozoranta, w międzyczasie grupa przypadkowych turystów na pomoście chciała się wskoczyć do wody na pomoc, bo to rzucanie nie bardzo mu wychodziło.

Jakiś czas temu miałam pod wodą grupę 6 osób. Po 40 minutach nurkowania jeden z uczestników zaczął mieć problem ze sprzętem do tego stopnia, że musiałam skończyć nurkowanie, zacząć wynurzanie a jednocześnie kontrolując jego i jego sprzęt. W grupie miałam parę nurków po kursie ratowniczym. Stanęli na wysokości zadania i pomogli w drobnych rzeczach (np. Wypuszczenie bojki sygnalizacyjnej), których ja już nie mogłam wykonać, bo obydwie ręce miałam zajęte pechowym nurkiem.

Dlaczego warto?

Gdybym miała wymienić wszystko to siedzielibyście tutaj do jutra i byli w połowie lektury. Wymienię tę powody, o których mówili mi moi kliencie. Nurkowanie jest fantastyczne. Coś dla ciała i dla ducha.

  • Pozwala nam zachować sprawność fizyczna i motywuje do regularnych ćwiczeń.
  • Otwiera przed nami nowe kierunki podróży. Od kiedy nurkuje na miejsce urlopu wybieram lokalizacje z nurkowaniem. Przestały interesować mnie miasta. Teraz patrzę tylko gdzie mogę zobaczyć rekiny młoty, wieloryby, płaszczki itp.
  • Aktywność łącząca ludzi i rodziny. Tyle razy już miałam grupy znajomych, kluby zrzeszające nurków w ich rodzinnych krajach, rodziny przyjeżdżające na nurkowanie razem. Ja niestety jestem jedynym nurkiem w mojej rodzinie. Siostra i mama spróbowały. Jednak w tej kwestii nasze DNA się nie pokrywa.
  • Poznajemy innych ludzi z tą samą pasją. Zapisujemy się do lokalnych klubów nurkowych i razem wyjeżdżamy na weekendy, wyjazdy. To bardzo społeczny i towarzyski sport.

To jak podwodna medytacja. Jesteś tylko Ty i Twój oddech. Gdy Twoja głową się zanurza, nastaje cisza i spokój. Przychodzi ukojenie i wyciszenie. To jak za dotknięciem magicznej różdżki. Do tej pory nie spróbowałam niczego innego co dałoby mi takie doznania.

Nigdy nie żałowałam złotówki wydanej na nurkowanie. Najlepiej zainwestowane pieniądze.

Mogłabym pisać i pisać. Jednak ktoś to już wcześniej zrobił. Jeśli chciałybyście zagłębić się w temat, polecam książkę Doroty Łeweć, „Nurkująca Kobieta, Poradnik”. Bardzo dokładnie opisała, jak przygotować się do kursów, nurkowania, jak odnaleźć się w tym świecie. Udziela wielu cennych porad dla nas kobiet, do których do tej pory mogłam dochodzić tylko metodą prób i błędów na własnym organizmie.

Jak jest historia Twojej pasji? Jak zaczęliście robić to co teraz kochacie?

 

You Might Also Like

10 komentarzy

  • Reply Iwona 21 września 2018 at 06:42

    Świetny poradnik! Wszystko opisane od początku do końca, Wow! Nurkowanie to fajne hobby, kiedyś na pewno spróbuję.

    • Reply life in 20 kg 21 września 2018 at 15:09

      Mam nadzieję, że uda Ci się spróbować jak najszybciej, bo warto. Później nic nie jest już takie same 😉

  • Reply Jasiek - Popstrykane Podróże 21 września 2018 at 07:44

    Bardzo fajny, praktyczny post. Od jakiegoś czasu chodzi mi po glowie nurkowanie, więc taki na start idealny. dziekuję1

    • Reply life in 20 kg 21 września 2018 at 15:06

      Najważniejsze jest zrobić ten pierwszy krok, bo później już jest z górki. Miałam wielu kursantów którzy chcieli się poddać na samym początku. Jednak upór i cierpliwość doprowadziła ich do końca kursu. Później już tylko nurkowali na wakacjach. Zatem życzę abyś spróbował jak najszybciej, bo to zmienia człowieka 😉

  • Reply Marcin 21 września 2018 at 08:24

    Wszystko jest kwestią samozaparcia i nauki – dobry post, które może pchnie innych do tego i pokaże co i jak.

    • Reply life in 20 kg 21 września 2018 at 15:08

      Dzięki!
      Jest jak mówisz. Samozaparcie jest bardzo ważne przy dążeniu do realizacji jakichkolwiek naszych celów. W nurkowaniu jest o tyle fajnie ze rezultaty, zmianę samopoczucia i wzrost wiary w siebie widać dość szybko. Czasem w przeciągu kilku dni.

  • Reply Agnieszka 21 września 2018 at 08:31

    Super! Ja ostatnim razem gdy miałam taką okazję w Hiszpanii nie odważyłam się, ale wkrótce może odwiedzę znów Twoje strony i wtedy na pewno zanurkuję 🙂

    • Reply life in 20 kg 21 września 2018 at 15:11

      Koniecznie! Nie ma na co czekać. W 2008 nie spróbowałam zupy ze ślimaków w Marakeszu na głównym placu. Po kilku latach mega żałowałam ze się wtedy jednak nie odważyłam. Musiałam wrócić do Maroka w 2014 i zupa ze ślimaków była pierwsza rzeczą jaka zjadłam w Marakeszu! Zatem nie mam co się bać 😉

  • Reply KasiaN 24 września 2018 at 06:40

    Zazdroszczę tym którzy nurkują, mnie na samą myśl o tym zaczyna brakować powietrza:))

    • Reply life in 20 kg 24 września 2018 at 15:43

      Powiem Ci, że miałam wielu kursantów, którzy odczuwali to samo. Sporej części z nich udało się przemóc lęki. Nie wszystkim jednak. Niestety ten sport nie jest dla wszystkich. Ar ja zawsze zachęcam żeby chociaż spróbować w basenie, żeby się przekonać czy to w ogóle nasza bajka.

    Leave a Reply